Belweder w Ściegnach

Belweder w Ściegnach – tak  nazywany niegdyś był pałac stojący w centrum wsi Ściegny na Dolnym Śląsku. Teraz jest to mały pałacyk, ale kiedyś stał tam olbrzymi gmach, bardzo stary, w którym przed wojną mieścił się dom ludowy oraz karczma sądowa. Budynek musiał być piękny. Z opowiadań wiem, że samym swym rozmiarem robił wrażenie. Był bogato wykończony. Na parterze znajdowała się sala o wymiarach ok 20×20 metrow. W sali była scena, dębowy parkiet, boazeria na ścianach oraz ręcznie wykonane zdobienia z ludowymi motywami. Ciekawostką było to, że strop tej sali był podparty tylko w jednym miejscu, ale za to olbrzymim fragmentem pnia.

Po wojnie budynek zasiedlono jakimiś przypadkowymi ludźmi. No i jak to za poprzedniego ustroju było, że jak coś jest państwowe to jest wszystkich, a jak wszystkich to niczyje zaczął się procez dewastacji. Sala na parterze była wykorzystywana do organizacji wiejskich zebrań i potańcówek a pomieszczenia na pietrach wykorzystywano jako mieszkania. Z czasem stan budynku był coraz gorszy. Lokatorzy zrywali boazerie ze ścian, deski z podłóg, do napraw dachu nie było chętnych. W latach 80 podjęto decyzje o rozbiórce. To co stało grubo ponad 100 lat i przetrwało wizytę armii radzieckiej nowi lokatorzy zdewastowali w 40 lat. Budynek rozebrano, ale nie w całości, tylko do poziomu gruntu. Pracownik ówczesnego kółka rolniczego opowiadał mi (bo to właśnie kółko rolnicze rozbierało gmach), że w podłodze przebito parę otworów i wsypano do piwnic trochę gruzu.

W drugim półroczu 2012 roku nasza wieś doczekała się pierwszego konkretnego remontu drogi. Podczas zrywania starej nawierzchni w zatoczce autobusowej operator koparki trafił na głębokości ok 0,5 metra na fragment sklepienia jednego z pomieszczeń piwnic pozostałych po budynku. Uszkodzeniu uległ również fragment ściany. Po krótkich oględzinach miejsca i romowie z jednym z członków Stowarzyszenia zapadła decyzja: „wchodzimy”. Uzbrojeni w kaski, latarki i trochę innego sprzętu spotkaliśmy się późnym wieczorem tego samego dnia na placyku przy odsłoniętym wejściu. Po jeszcze jednym sprawdzeniu stabilności murów dostaliśmy się do środka. Niestety szybko przyszło rozczarowanie. Okazało się, że podziemie do którego weszliśmy to tylko trzy pomieszczenia. Każde o wymiarach ok 2×2 metry z łukowymi sklepieniami.

SONY DSC

Pierwsze i ostatnie były po prostu ślepymi piwnicami, natomiast w środkowym było widać przejścia na lewo i prawo. Lewe to najprawdopodobniej (tak wynika z opowieści ludzi, z którymi rozmawiałem) klatka schodowa, którą schodziło się z budynku do piwnic. Prawe miało być korytarzem prowadzącym do kolejnych fragmentów piwnic. Przejscie to było zasypane.

SONY DSC

Kilka lat temu w tym miejscy zapadła się ziemia i w celu zabezpieczenia otwór zasypano kamieniami i ziemią. Po dokładnym sprawdzeniu pomieszczeń, zrobieniu kilku zdjęć i pozostawieniu czegoś na pamiątkę dla ludzi, którzy być może kiedyś będą mieli okazje tam wejść, zakończyliśmy naszą wyprawę.

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz