Budniki

Budniki (niem. Forstbauden) to mała górska polana, znajdująca się na zachodnio-północnym zboczu Wołowej Góry. Powstała w okresie wojen 30-sto letnich. Mieszkańcy Kowar, aby ratować się przed zawieruchą wojenną uciekali w góry. Wtedy powstały dwie osady, na północno-wschodnich zboczach Wołowej Góry, nazywały się Dolne i Górne Miasteczko. Podobno powstały w miejscu odprawiania pogańskich nabożeństw. Z czasem część mieszkańców tych osad przeniosła się bardziej na zachód, zakładając osadę w miejscu, w którym obecnie przecina się szlak żółty i zielony.

Z racji ciężkich warunków Budniki na stałe zamieszkiwało tylko kilkanaście rodzin. Zajmowały się głównie hodowlą, wycinką lasu oraz dawaniem schronienia wędrowcom, w tym przemytnikom zmierzającym z Przełęczy Okraj do Karpacza (stąd nazwa „Tabaczana Ścieżka”).
Po II wojnie światowej w miejscowości zamieszkali Polacy, funkcjonowało schronisko. Jednak po kilku latach wszystkie budynki zostały opuszczone. Pozostałości po niektórych uważni wędrowcy odnajdą w pobliżu szlaków turystycznych.
W latach 50-tych XX wieku miejscem tym zainteresowali się Rosjanie z zakładów ZPR-1 w Kowarach. Utworzono trzy wyrobiska w celu poszukiwania rudy uranowej (w tym jedno na bazie wyrobiska poniemieckiego). Jednak z racji bardzo małego okruszcowania wyrobiska te porzucono.

W sierpniu 2012 roku wspólnie z jednym ze znajomych postanowiliśmy odnaleźć i sprawdzić stan sztolni poszukiwawczych uranu, znajdujących się w Budnikach.

Najbardziej nas interesowała sztolnia wodna, oznaczona na mapach i w literaturze numerem 23. Jest najbardziej wysunięta na południe. Pozostałe leżą niżej, wzdłuż potoku Malina. Ich wloty są zawalone lub odstrzelone.
Chcieliśmy też odnaleźć ślady po wejściu do rzekomego systemu zalanych i bardzo rozległych sztolni, o którym można przeczytać w kilku miejscach w internecie.
Wyruszyliśmy ze Ścięgien, dotarliśmy do pomarańczowego szlaku, dalej żółtym, ciągle w górę, aż do miejsca przecięcia się wspomnianych już wcześniej szlaków. Od razu w oczy rzuca się hałda urobku. Może nie jest imponująca, ale należy pamiętać, że materiał z niej był wykorzystywany do utwardzania szlaków turystycznych w okolicy. Jeśli kogoś interesuje zbieranie minerałów to powinien znaleźć na hałdzie coś dla siebie.

SONY DSC

SONY DSC

Żeby odnaleźć wspomnianą sztolnie najprościej jest wejść na hałdę, ustawić się w kierunku na północny wschód i iść przez lekko podmokły teren w kierunku skarpy. Po kilkunastu metrach znajdziemy strumyk, a zaraz potem sztolnię z której wypływa. Przy samym wlocie jest tama, powstała w sposób naturalny.

SONY DSC

Na początku wody jest mało, ale po paru metrach widać, że jest jej więcej, ponad metr, więc potrzebne są wodery lub ponton. Sztolnia jest w dobrym stanie, kończy się po ok 200 metrach dwoma chodnikami poszukiwawczymi.

SONY DSC

W pobliżu sztolni można odnaleźć betonowe podstawy, na których miały być zamontowane generatory wiatrowe.

SONY DSC

Istnieją plany zamknięcia sztolni kratą, ze względu na nietoperze. Mimo usilnych starań nie znaleźliśmy śladów po mitycznym systemie zalanych i bardzo rozległych wyrobisk.
Jako ciekawostkę dodam, że Pan leśniczy, który w swoim rewirze ma Budniki opowiadał nam, jak przy okazji utwardzania szlaków rozkopał tamę na wejściu do sztolni i spuścił z niej wodę. Okazało się, że w sztolni było dużo oryginalnego wyposażenia: podkłady, wagonik, torowisko. Niestety wszystko zostało dość szybko rozszabrowane.

 SONY DSC

Miejsce ma niezwykły klimat i na pewno jeszcze tam wrócimy.

Zainteresowanych poznaniem historii osady na stronę www.budniki.pl

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz