Kodeks poszukiwacza

W poprzednim (Nagonka na poszukiwaczy) wpisie naświetliłem pewne zjawisko, które dotyczy części społeczeństwa jaką są poszukiwacze. Wasza reakcja, jako czytelników była rewelacyjna i w tym miejscu chciałbym bardzo podziękować za wszelkie komentarze i przekazanie artykułu dalej. W kilku komentarzach pojawiły się propozycje rozwinięcia pewnych wątków.

W tym wpisie chciałbym napisać o kodeksie poszukiwacza. Pewnie każdy z Was, którzy kopiecie się z nim zapoznał bądź o nim słyszał. Ale ci którzy zbyt wiele o nas nie wiedzą mogą nie być świadomi tego, że grupa tak oczerniana przez media postępuje wobec tak prostego, przejrzystego i zdroworozsądkowego „regulaminu”. Który na dokładkę zawiera się w dosłownie kilku zdaniach. Teraz będzie kolejna prośba o udostępnianie. Bo wiem, że dość spore zainteresowanie było poprzednim wpisem wśród ludzi nas nieznających. Dlatego udostępniajcie dalej. Niech tekst dotrze do jak największej liczby ludzi, którzy mogą być nam przychylni.

Jak wspominałem w poprzednim artykule kodeks nasz jest niepisany. Dlaczego? A no dlatego, że wynika on z prostych, zdroworozsądkowych zasad poszanowania cudzej własności. Poza tym, niektórzy sami dla siebie dodają jakieś dodatkowe zasady. Jednak najważniejsze z nich to:

1. Kopiemy tylko za zgodą właściciela bądź zarządcy trenu, jeśli jest on możliwy do ustalenia. W praktyce wygląda to tak, że jeżeli chcemy kopać na łąkach i polach wokół swojej miejscowości to znamy ich właścicieli, więc nie problem zapytać. Jeśli jedziemy gdzieś w obcy teren to można podpytać w najbliższych zabudowaniach o właściciela. Natomiast jeśli w pobliżu nikogo nie widać to wchodzimy na pole lub łąkę. Być może właściciel w międzyczasie się pojawi. Tutaj może się zdarzyć sytuacja, że właściciel nas po prostu przegoni. Nie ma się co wtedy wdawać w dyskusje i cwaniakować. Należy uszanować jego wolę.
W przypadku lasów, które nie są rezerwatami itp, mamy takie samo prawo do korzystania z nich jak grzybiarze, zielarze itd.

2. Można kopać na polach tylko nieobsianych. Jest to logiczne i chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć dlaczego. Tak tylko dla formalności dodam, że na pole wolno nam wejść zaraz po żniwach na ściernisko oraz na pole przeorane.

3. Zakopujemy po sobie dołki. To jest jeden z głównych powodów złości rolników. Że po przejściu 2-3 poszukiwaczy pole lub łąka pokryte są kraterami. Zasypanie dołka to kilka sekund, a praktycznie nie pozostaje po nas ślad. Warto zwrócić uwagę na jedną rzecz. Na polu zaoranym starajmy się wrzucić na dno dołka to co było na jego dnie. Jeśli tego nie zrobimy, może się okazać, że popsuliśmy rolnikowi robotę.

4. Nie śmiecimy. Niby oczywiste. Ale dla przypomnienia: czego w terenie nie było przed Twoim przyjściem niech nie będzie po Twoim odejściu.

5. Nie kopiemy na terenie stanowisk archeologicznych. Teren stanowiska jest prawnie chroniony. Nasza ingerencja może zniszczyć kontekst i przemieszać warstwy ziemi. Niektóre stanowiska otoczone są strefą obserwacji do której też lepiej się nie zbliżać.

6. Nie kopiemy na terenie cmentarzy i nie rozkopujemy mogił. Sprawa oczywista. Zdarzyć się może jednak, że gdzieś na obrzeżach jakiegoś miasteczka na skraju lasu trafimy na dziwnie wyglądającą polankę. W miasteczkach, szczególnie na Dolnym Śląsku obok siebie funkcjonowały kościoły katolicki i ewangelicki. Oba miały swoje cmentarze. Często był też osobny cmentarz dla mieszkańców miejscowości poległych w wojnach. Lub oddzielny cmentarz dla ofiar jakiejś zarazy. Ich istnienie kończyło się wraz z końcem drugiej wojny światowej. Teren taki ma charakterystyczne cechy, ale nie będę tego dokładniej opisywał bo będzie za długo. Jedno jest jasne. Tam nie kopiemy. Nic tam się wyjątkowego nie znajdzie, a ziemi uświęconej lepiej nie ruszać. Niech te dusze sobie spoczywają w spokoju.

7. Nie zabieramy rzeczy potencjalnie niebezpiecznych. Tj. pełnych pocisków każdego kalibru. Pustych łusek z niezbitymi spłonkami. Jeśli znajdziemy pocisk większego kalibru pod żadnym pozorem nie ma co przy nim majstrować. Jego znalezienie lepiej zgłosić

8. Wszelkie znaleziska, które wydają nam się ważne ze względów historycznych zgłaszamy do muzeum lub urzędu konserwatorskiego. Zaraz poleci w moją stronę fala krytyki. Bo jak można sobie na głowę ściągać afery, policję itd. Ten punkt powinien obowiązywać jeśli prawo byłoby skonstruowane w ludzki sposób. Tzn znajdujemy jakąś dziwną monetkę lub jakąś ozdobę. Zgłaszamy do muzeum razem z lokalizacją. Oczywiście nie lecimy do muzeum z każdą „boratynką” lub innym „Fenningiem” bo nas tam pustym śmiechem zabiją ;) Archeolog po otrzymaniu informacji jedzie na miejsce i tam bada tzw. kontekst. Po jego określeniu albo uznaje, że przedmiot można zwrócić znalazcy, albo że należy założyć stanowisko archeologiczne. Tak to powinno wyglądać w teorii. Jak jest wszyscy wiemy. Dlatego chcąc być w zgodzie z prawem i własnym sumieniem w ostatnim roku pojawiła się seria odkryć dokonanych „po ulewnych deszczach”, podczas grzybobrania lub po bronowaniu pola. Przykre. Tyczy się to również punktu wcześniejszego.

To są chyba wszystkie podstawowe zasady. Jak wspomniałem niektórzy dokładają sobie jakieś dodatkowe.
Jak widać są one bardzo proste i przejrzyste. Przyjąć można, że 99% środowiska ich przestrzega. Ten pozostały procent szybko jest ze środowiska usuwany bądź piętnowany.

Mam nadzieję, że tym niezbyt długim tekstem przekonałem tych, którzy do tej pory znali nas jako barbarzyńców i hieny cmentarne do tego, że naszym podstawowym założeniem jest spełnianie się w swojej pasji, które skutkować może sporymi plusami dla lokalnej, i nie tylko społeczności, a osobom związanym ze środowiskiem archeologicznym, że nasze intencje są szczere.

W razie wątpliwości, pytań, sugestii po prostu piszcie, komentujcie.

Darz dół!!

 

Bookmark the permalink.

5 Comments

  1. Mam wielu kolegow poszukiwaczy historii ,wszyscy przestrzegają wyżej wymienionych zasad.Sam też ich przestrzegam.Zyczyl bym sobie i wam drodzy poszukiwacze aby można było pasje jaką mamy bezstresowo kontynuować

  2. To jakaś totalna bzdura niemająca nic wspólnego z obowiązującym puki co prawem . Wprowadzasz ludzi na minę wymyślając takie brednie i zachęcając do kopania bez zezwoleń . To jest okres zły a będzie jeszcze gorzej w przyszłym roku i skończy się era indywidualistów więc nie zachęcaj swoim bzdurnym pisaniem do tego ,żeby łamać prawo i w wyniku tego ponosić konsekwencje prawne … Z tym Trzeba walczyć w Warszawie i pikietować , pis chce wprowadzić w przyszłym roku kary więzienia za nielegalne poszukiwania więc nie pisz bzdur ,że jeśli nie ma w pobliżu właściciela pola lub ciężko go namierzyć ,”to wchodzimy” … Bzdura !!! I zapomniałeś ,że jest jeszcze coś takiego jak wkz …

    • Panowie z TH zdecydujcie się z którego konta piszecie bo się powtarzacie. Identyczny komentarz na Waszej grupie już dostałem i na niego odpowiedziałem. Nie chce mi się tego pisać jeszcze raz, więc zacytuję sam siebie:
      ” Nie do końca się zgodzę z tą opinią. Po pierwsze nie są to jakieś bzdury tylko zbiór pewnych wzorców zachowań, które powinny być przestrzegane przez każdego człowieka w normalnym kraju. Sami pewnie jako stowarzyszenie macie coś podobnego. Może nie słowo w słowo. Przepisy są sformułowane źle, w sposób niejasny, co potwierdzają ludzie w komentarzach, a co skutkuje przekraczaniem uprawnień. Artykuł nie ma nikogo zachęcać do jakiś działań, a przeciwstawić się nagonce medialnej w nas skierowanej (co jest napisane we wstępie) oraz pchnąć do przodu falę sprzeciwu ze strony naszej grupy społecznej co w konsekwencji ma doprowadzić do zmiany prawa na jasne i uczciwe. Pikieta? Jestem za!! Kiedy? Chętnie zmobilizuję wszystkich znajomych poszukiwaczy, kolekcjonerów itd. Pozdrawiam.”

    • Panie kolego Poszukiwacz. To tylko Panu koledze się wydaje że to bzdura, i nie skończy się żadna era indywidualności lecz się dopiero zacznie. Jest coś takiego jak WKZ, …..i co z tego że jest ?. My tu jesteśmy i nasi pradziadowie od tysięcy lat a WKZ to dziś jest ale jutro już może go nie być.

      Pis jak wprowadzi kary więzienia to pójdzie na aut, bo i tak tańczy na cienkiej lince. Więc nie nazywaj tego co pisze Konrad „bzdurami”. Powiem Ci krótko ……spróbuj poluzować swój łańcuch do jakiego jesteś przymocowany.

      cyt:

      ” pis chce wprowadzić w przyszłym roku kary więzienia za nielegalne poszukiwania więc nie pisz bzdur ,że jeśli nie ma w pobliżu właściciela pola lub ciężko go namierzyć ,”to wchodzimy” … Bzdura !!! I zapomniałeś ,że jest jeszcze coś takiego jak wkz …

      A co ma WKZ do prywatnego terenu rolnika ?, I gdzie jest napisane że poszukiwanie z wykrywaczem jest zabronione ? , wskaż ten zapis prawny.

  3. Pis straszy…. jest takie przysłowie – nie strasz bo się zesrasz. Więzienie są i tak przepełnione, gdyby zamykano uczciwych obywateli za chodzenie z parasolem po polu i lesie i szukanie zagubionych przedmiotów to by im tych więzień nie starczyło.
    Obecnie straszą szykanami, ale społeczeństwo jest już zmęczone, wystarczy kilka kropel i przeleje się dzban, a płyty chodnikowe są ciężkie, społeczeństwo wk…wione, więc albo się uspokoją albo będzie wyjście na ulice. Oni to dobrze wiedzą.

Odpowiedz na „OKIAnuluj pisanie odpowiedzi