Kompleks Osówka – Riese

Jak za pewne większość słyszała, część pewnie była, w górach Sowich, znajdujących się na wschód od Wałbrzycha oraz w samym Wałbrzychu znajduje się kilka podziemnych obiektów wchodzących w skład przedsięwzięcia o kryptonimie Riese (jednym z wałbrzyskich tematów zajmowaliśmy się tutaj). Ten wpis jest dla tych, którzy zwiedzali ten lub inne kompleksy i chcą dowiedzieć więcej niż to co mówił przewodnik, a Ci którzy nie byli może po lekturze tego tekstu nabiorą ochoty na zwiedzanie. Od razu zaznaczam, że nie jestem żadnym „wielkim badaczem Riese”. Mam natomiast kontakt z osobami, które tą tematyką zajmują się od wielu lat i poświęcają badaniom tego zagadnienia mnóstwo czasu, energii a też często i pieniędzy. Tekst ten (a być może powstaną podobne teksty o pozostałych kompleksach) więc oparty będzie o rozmowy z w/w osobami oraz o lektury książek takich autorów jak: J. Wilczur, M. Aniszewski, J. Cera, M. Lubicz-Woyciechowski oraz wielu archiwalnych artykułów prasowych. Celowo nie będę zamieszczał danych liczbowych dotyczących obiektów (wysokość n.p.m. wejść, długość sztolni, kubatura wyrobisk), jak ktoś będzie chciał to sobie to znajdzie.

Czym było Riese? Tak naprawdę to nie wiadomo. Długie lata większość osób badających to zagadnienie uważała, że jest to system schronów bądź podziemnych fabryk budowanych przez Niemców rękami więźniów obozu Gross-Rossen od 1943 roku aż do końca wojny. Obiekty te miały być odpowiedzią na bombardowania niemieckich fabryk znajdujących się w zasięgu lotnictwa aliantów. Głównym impulsem do rozpoczęcia przedsięwzięcia miało być zniszczenie ośrodka w Peenemunde, gdzie pod kierownictwem Wernera von Braun budowano rakiety V-1 i V-2. Niektórzy badacze twierdzili nawet że Niemcy w swoich podziemiach mieli pracować nad skonstruowaniem latającego spodka, stworzeniem nadczłowieka itp.
Jednak w ostatnim czasie stan tej wiedzy dość mocno się zmienił. Wiadomo, że prace w górach Sowich i okolicach nie trwały od 1943 roku ale już od 1936 a budową nie zajmowali się jedynie więźniowie. W początkowym okresie byli to członkowie takich organizacji jak Frei Arbeit Dienst (FAD) oraz późniejszego Reich Arbeit Dienst (RAD), więźniowie polityczni. W późniejszym okresie do prac przy budowie wykorzystywano więźniów politycznych oraz żydów z obozów Organisation Schmelt. Dopiero w końcowym okresie zatrudniani byli więźniowie obozu Gross-Rossen, który powstał na bazie obozów Schmelta. Należy zwrócić również uwagę, na dość często pomijany fakt. Otóż od samego początku przedsięwzięcia w budowę byli zaangażowani wysoko wykwalifikowani specjaliści różnych specjalizacji i różnych narodowości i co najważniejsze, byli to pracownicy zewnętrznych firm. Bardzo dobrze traktowani, normalnie żywieni, zakwaterowani w normalnych warunkach. Jest to o tyle ważne, ponieważ tak traktowani, wysoko kwalifikowani specjaliści nie byli zatrudniani przecież do wywożenia urobku czy mieszania betonu.
Jak wyglądało drążenie podziemi od strony technicznej nie będę opisywał, jest to dość dobrze przedstawione w książce M. Aniszewskiego.

Osówka jest chyba jednym z najciekawszych obiektów w Górach Sowich. Kompleks składa się (co jest dość oczywiste) z części podziemnej i naziemnej. Według mnie nie tworzyły one jednego systemu a obie części miały troszkę odmienne przeznaczenie. Część podziemna składa się obecnie z trzech sztolni i zawalonego szybu. Znane jest jednak dokładnie położenie jeszcze co najmniej jednej sztolni, która od czasów zakończenie wojny jest niedostępna. Sztolnie swoje wyloty mają w południowym zboczu góry Osówka przy leśnej drodze prowadzącej od miejscowości Kolce do Rzeczki. Obudowę betonową posiadają tylko małe fragmenty systemu, reszta chodników jest w stanie surowym, z czego większość nie osiągnęła swoich docelowych rozmiarów. Warto podczas zwiedzania zwrócić uwagę na kilka dość ważnych rzeczy. Przede wszystkim, żeby mieć pełne wyobrażenie o znajdujących się pod Osówką sztolniach pamiętać trzeba o tym, że ich wysokość w porównaniu do lat powojennych uległa znacznemu zmniejszeniu. Jest to spowodowane przygotowaniem trasy turystycznej. Zalegający w korytarzach urobek rozplantowano wewnątrz, aby turyści mogli bardziej komfortowo się przemieszczać.
Miejscem na które warto zwrócić uwagę jest lewa wartownia w sztolni nr 2 wraz z betonowym filarem i betonową halą za nim. Dlaczego warto się tam na chwilę zatrzymać? Otóż w tym betonowym słupie, który znajduje się pomiędzy wartownią a halą są ślady po bardzo solidnych zawiasach.SONY DSCSONY DSC Normalnie tego nie widać gdyż filar nie jest oświetlony, a przewodnik nie wspomina o tym słowem, więc normalnie przechodzi się obok nie zwracając na nic uwagi. W hali natomiast warto przyjrzeć się posadzce oraz kanałowi pod lewą ścianą, którym ma odpływać woda. Wprawne oko dostrzeże że posadzka jest wylana niechlujnie i odbite są w niej ślady butów. Oznacza to że komuś się bardzo „paliło” z jej wylewaniem. W kanale natomiast widać spod końca ściany wystającą rurę która wygląda tak jakby miała służyć za przepust pomiędzy jedną a drugą częścią hali. Ciekawostką jest również to, że są to jedyne pomieszczenia, które są wykończone. SONY DSC SONY DSC
Trzecią rzeczą w podziemiach Osówki, której warto się przyjrzeć jest tzw uskok. Jest to miejsce na przedłużeniu sztolni nr 2, które miałoby połączyć poziom wspomnianej sztolni i reszty podziemi. Obecnie jest tam pochylnia usypana z urobku, przykryta metalową konstrukcją, która umożliwia turystom przejście. Jak to miejsce wyglądało kilkanaście lat temu? Przede wszystkim było widać, że nie jest to pochylnia tylko próg. Ktoś mógłby powiedzieć, że po prostu zrobiono takie połączenie pomiędzy dwoma poziomami i nie ma co tam szukać sensacji. Niby ok tylko po co się bawić ze stopniem skoro można było wykonać wejście wyżej, a pamiętać należy, że droga przy której są sztolnie swój obecny kształt otrzymała podczas budowy. Drugim argumentem świadczącym o tym, że to rozwiązanie jest bez sensu jest długość chodnika w którym znajduje się uskok. Mając tak długi korytarz do dyspozycji można było wykonać długą pochylnię o małym kącie. Wtedy sztolnią mógłby odbywać się transport urobku, materiałów itd. A w obecnej postaci jest to niemożliwe. No i trzecia, najważniejsza sprawa to woda. Z wnętrza kompleksu chodnikiem dochodzącym do uskoku płynie nieustannie duża ilość wody. Można śmiało powiedzieć że jest to swoisty podziemny strumień. Woda dalej spływa na dół i… znika. Wpływa po prostu w rumosz, i znika gdzieś niżej. Pewien odkrywca twierdził kiedyś że woda ta wsiąka systemem mikro spękań w skałę. Twierdzenie takie świadczy o tym, że nigdy na oczy nie widział ile tej wody tam płynie. SONY DSC SONY DSC
O czym świadczą te wszystkie opisane przeze mnie „ciekawostki”? Przede wszystkim o tym, że sztolnia nr 2 wraz z uskokiem, wartownią i obetonowanym korytarzem są częścią zupełnie innego systemu niż ten, który znajduje się wyżej. Ich istnienie w takiej formie i miejscu nie znajduje żadnego uzasadnienia. Znowu same dla siebie też są bez sensu. Oznacza to więc, że te elementy są częścią czegoś do czego w tej chwili nie ma dostępu. Czegoś co było wybudowane o wiele wcześniej niż sztolnie po których oprowadza się turystów. Jak już wspomniałem wcześniej jest „namierzone” miejsce wylotu co najmniej jednej sztolni. Sztolni o której wspominał Mosigniewicz w jednym ze swoich artykułów. Potwierdzeniem tego, że brakuje obecnie pewnych pomieszczeń jest też to, że ludzie od lat badających temat Osówki dotarli do ludzi, którzy, jako jedni z ostatnich pracowali na budowie. Ludzie ci opowiadali, że obecnie nie ma pomieszczeń, w których pracowali. Dla chętnych polecam blog Wojtka Oki, na którym wszystkie zagadnienia związane z wartowniami w sztolni nr 2 są dość dokładnie opisane.

Po dość obszernym opisie najciekawszych miejsc pod ziemią pora na to co warto zobaczyć na jej powierzchni. Kiedy już oddamy kaski po zwiedzaniu warto wrócić się do wylotu sztolni nr 1, minąć go i pójść drogą jeszcze kilkadziesiąt metrów. Po lewej stronie dostrzeżemy mały drogowskaz z napisem „skrót do Kasyna” i wąską ścieżkę. Jest ona dość stroma więc osobom, które mają problemy w terenie radzę pójść dalej drogą i potem skręcić w lewo. Jak już się wdrapiemy do góry pierwsze na co się natkniemy to zawalisko szybu. Jest ogrodzone a brzegi dość niebezpieczne więc lepiej do środka nie podchodzić. SONY DSCNastępnie udajemy się dalej pod górę i tam znajdujemy skamieniały cement, zbiornik na kruszywo, „betoniarnie” która nie jest betoniarnią no i w końcu kasyno.SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC Jeśli od kasyna skierujemy się drogą na zachód dojdziemy do grobu. Znajduje się po lewej stronie drogi. Grób znajduje się w miejscu, w którym w połowie lat 90 zmarł z wycieńczenia i mrozu Tomasz Kozioł, który zabłądził w podziemiach i nie dał rady dojść do najbliższych zabudowań. SONY DSC
Od tego, jakże smutnego miejsca, udajemy się na południowy zachód i docieramy do tzw „siłowni”. Siłownia jest podobnym miejscem do uskoku.SONY DSC Od lat wielu wkoło niej chodzi, mierzy, sprawdza jak przebiegają rurki itd. Itd. Ogólnie przyjęta jest hipoteza, że siłownia to stacja filtracyjna (a raczej jej fundament) oraz śluza wejściowa do podziemi. Druga hipoteza jest taka, że jest to budynek zrobiony na szybko i bez sensu w celu maskowania, a raczej odwrócenia uwagi od tego co istotne. Jako argument przemawiający za tym podawane jest to że siłownia „się sypie”. Według mnie i jedna i druga hipoteza jest błędna. Dlaczego? Otóż to że pozostawiony przez ponad 70 lat bez zabezpieczenia przed warunkami atmosferycznymi beton się sypie nie jest niczym niezwykłym. Po drugie, jakby budowniczy chciał coś zamaskować to wysadziłby całe zbocza w powietrze i nie zostałby żaden ślad. Jeśli chodzi o pierwszą tezę to jak ten obiekt miałby być śluzą, skoro nie prowadzi do niego żadna droga umożliwiająca dojazd samochodem? Kolejną sprawą jest „okrąglak” (chociaż nie jest okrągły) znajdujący się w siłowni. Część badaczy twierdzi że jest to niedokończona klatka schodowa prowadząca do podziemnego kompleksu. I tutaj jest kilka słabych punktów tej teorii. Jak opowiadał mi jeden z członków ekipy, która prowadziła badania na siłowni (jeszcze na długo przed panem Cerą), po wykonaniu odwiertów okazało się, że poniżej posadzki (zbrojonej) okrąglaka jest calizna, czyli skała na której posadowiona jest cała siłownia. Po co więc wylewać zbrojoną posadzkę jeśli planujemy drążyć dalej dziurę? Według mnie (i nie tylko) okrąglak jest miejscem zamontowania jakiejś maszyny a miejsca gdzie miały być pomosty i schody są przeznaczone na zamontowanie lekkiej konstrukcji przeznaczonej do serwisowania i kontrolowania tego urządzenia. Argumentami przemawiającym za tą tezą jest wysokość pomiędzy jednym a drugim poziomem schodów (jest ona zbyt mała, żeby tam swobodnie chodzić) oraz połączenie okrąglaka ze zbiornikiem wodnym, który mógł odpowiadać np. za chłodzenie.SONY DSC Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Siłownia jest podstawą bardzo masywnej i solidnej konstrukcji. W północno-wschodnim jej narożniku widać, ile metrów luźniejszych skał zostało ściągniętych, aby dostać się do naprawdę litej skały.
Co do przeznaczenia „kasyna”, betoniarni oraz zbiornika na kruszywo na razie się nie wypowiadam. Nadmienię tylko, że istnieje dość szalona koncepcja, która spina w jeden działający system siłownię, „kasyno” i całą resztę naziemnych budowli. Raz, że nie chcę wychodzić przed szereg ;) Dwa, że byłoby tego naprawdę bardzo dużo. I tak gratuluję wszystkim, którzy przebrnęli przez ten tekst.
Na zakończenie dodam dla tych, którym może się wydać, że jest to takie pitu-pitu (określenie Makartiny), że moim celem przy tym tekście nie było wyjaśnianie wszystkich tajemnic Osówki, ani tym bardziej tłumaczenie dokładnie co z czym i dlaczego. Chciałem moim czytelnikom wskazać pewne odmienne kierunki interpretacji informacji do jakich mamy dostęp. Kto będzie chciał niech podąży za źródłami o jakich pisze. Dowie się mnóstwa ciekawych rzeczy i zdobędzie cenną wiedzę, która być może w przyszłości, przy kolejnych wyprawach do innych kompleksów pozwoli dostrzec to, czego przewodnicy nie pokazują i o czym nie wspominają.
Dla tych, którzy mieli nadzieję na recenzję trasy turystycznej zapraszam na stronę naszej dzielnej Dolnośląskiejpodróżniczki ;)

Bookmark the permalink.

7 Comments

  1. cytat:
    ” pozwoli dostrzec to, czego przewodnicy nie pokazują i o czym nie wspominają. ”

    Wcale nie dziwne skoro tak zwana „komercja” opanowała wszystko co jest możliwe i związane z danym miejscem , i nie ważne czy to jest Osówka czy inny kompleks .
    Tak naprawdę nikomu nie zależy na odkrywaniu prawdy , liczy się tylko KASA .
    Którą wyciągnie się od zwiedzających , a że przy okazji „przewodnik” będzie bardzo przekonująco opowiadał jakie to prace wykonano ……… to i tak wszystko sprowadza się do ” punktu zerowego „.
    Jest na to wiele potwierdzonych przykładów które określiłbym tytułem pewnej poczytnej książki pt ” NA ZACHODZIE BEZ ZMIAN ” .
    Proszę nie sugerować się książką po prostu tytuł pasuje do naszych realiów .

  2. Trafny komentarz. Z Osówką jest jeszcze ten problem, że jak kilka lat temu tam byłem, to przewodnik opowiadał o tym jak wyglądały prace, jak wyglądało życie ludzi na budowie. Jakoś to do człowieka trafiało bardziej. A obecnie usłyszysz jakieś baje o naradach Hitlera ze Speerem, które pasują tam jak przysłowiowa *upa do wiadra. Problem jest jeszcze ten, że długi czas różnym środowiskom zależało na zablokowaniu prac z powodu tego co spod Osówki po wojnie zostało wyciągnięte i kto to wyciągnął…

    • może Pan sprecyzować co zostało wyciągnięte z wnętrza Osówki?

      • Na tą chwilę nie wszystko mogę powiedzieć, ale postaram się przybliżyć temat. Ogólnie z podziemi Riese wyciągnięto dość sporo materiałów budowlanych. Twierdzenia że ten skamieniały cement o którym się czasami mówi pochodzi z maskowania, albo z powierzchniowych składów są błędne. To wszystko leżało wewnątrz sztolni. A na zewnątrz wzięło się stąd, że już po wojnie chciano z niego skorzystać, wyniesiono za sztolni w takie miejsca gdzie jest łatwiej dojechać i zostawiono. Niestety z jakiś powodów nikt go nie odebrał. O tym jest sporo w dokumentacji po PPT, trochę też w książce o działalności tej organizacji więc zachęcam do lektury bo jest tam wiele rzeczy wyjaśnione.
        Następną kwestią są maszyny budowlane. Mosigniewicz w swoim artykule wspomina o silnikach diesla. Jednak jeśli porównamy jego opis podziemi z tym co jest widoczne obecnie to nic się nie zgadza. Kłamał?? Nie wydaje mi się. Pytanie raczej czy pozwolono mu zobaczyć wszystko co tam było lub czy napisał to co mu kazano? Pamiętajmy że był rok 46, czyli lata gdzie tak na prawdę rządzili w Polsce Rosjanie. Jest nawet pewne nagranie oraz stenogram z niego, które krążą w środowisku eksploracyjnym a z których wynika jak to wyglądało. Mam nadzieję, że zostanie to upublicznione, bo dotyczy również osób obecnie próbujących coś ugrać w sowiogórskich tematach. Ja nie mam do tego prawa, jednak jest tam jasno powiedziane, że pewna dość ważna osoba z wojsk niemieckich dogadała się z „wyzwolicielami”, że w zamian za wskazanie pewnych rzeczy otrzyma dość dobrą posadę w jednym z wałbrzyskich przedsiębiorstw i nikt nie będzie go niepokoił. Co w tamtych czasach było aż takie ważne oprócz materiałów budowlanych i maszyn?? A no to wszystko co było związane z badaniami nad najpotężniejszą na owe czasy bronią. Potwierdzeniem tego że tam mógł być składowany uran oraz urządzenia do jego przerobienia niech będzie ten fakt, że podczas jednej ze swoich wypraw Wilczur wraz ze swoimi ludźmi weszli do pomieszczenia w którym liczniki Geigera pokazały na tyle wysokie promieniowanie, że kazano natychmiast się wszystkim wycofać. Kiedy wrócili po kilu dniach aby kontynuować badania wejście było zawalone. Polecam lekturę najwcześniejszych opracowań właśnie Wilczura. Mam nadzieję, że choć trochę udało mi się naświetlić temat, który Pan poruszył ;)

  3. Garba natomiast uważa, że siłownia to bunkier Hitlera :D

    • Takie jego prawo. Z tego co wiem to Pan Garba bazuje na możliwie najnowszych dokumentach archiwalnych. Ja natomiast jestem niesamowicie ciekaw co zawierają starsze dokumenty z tych terenów… ;)

  4. Pingback: Krzaczyna - fabryka zbrojeniowa -

Dodaj komentarz