Przystanek kolejowy w Krzaczynie.

Około roku temu, podczas wypraw z wykrywkami, postanowiliśmy pochodzić po terenie dawnego przystanku kolejowego w Krzaczynie. Raczej nie wiązaliśmy nadziei na znalezienie czegoś związanego bezpośrednio z fabryką zbrojeniową. Kilka dni wcześniej zakończyła się wycinka samosiejek na całej trasie do Krzaczyny więc chcieliśmy skorzystać z okazji że nie będzie przedzierania się przez różne chabazie.

Najpierw może parę słów o samym przystanku.

413548

Widokówka przedstawiająca przejazd kolejowy w Krzaczynie (u góry) oraz sam przystanek. Źródło dolny-slask.org.

IMG_20150622_080317 IMG_20150622_081116Budowa linii przy której się znajduje została ukończona w 1905 roku. Pierwotnie odgałęzienie z Kowar do Krzaczyny miało wyglądać zupełnie inaczej i jego przeznaczenie też było inne. Część torowiska biegnie po sporym nasypie po to, by kilkadziesiąt metrów dalej wejść w wykop. Ekonomicznie nie miało to najmniejszego sensu, w Krzaczynie mieszkało wtedy niewielu mieszkańców a jedynym większym zakładem przemysłowym był Bielnik. Skąd więc pomysł wydawania pieniędzy na tak mało znaczącą nitkę kolei? Otóż okazuje się, że jest ona wynikiem… błędu. Tak, dokładnie. Dobrze napisałem. Nawet w narodzie gdzie Ordnung muss sein ludzie popełniają błędy. Pierwotne założenie mówiło o bezpośrednim połączeniu Kowar i Karpacza. Linia ta miała rozpoczynać się na dworcu w Kowarach, następnie minąć od północy Krzaczynę i przejść przez Ściegny dolne aby połączyć się z linią Miłków Karpacz. Budowę rozpoczęto i nagle ktoś dostrzegł, że po drodze jest kilka wzniesień a sama różnica wysokości między stacjami może być zbyt duża. Budowę wstrzymano, by ostatecznie tor zawrócić w kierunku Kowar, budując po drodze przystanek, nie wiadomo czemu nazwany Ściegny. Trzeba tutaj przyznać, że była to dla naszej miejscowości olbrzymia strata. W tym czasie Karpacz przeżywał prawdziwy boom turystyczny. Ściegny pozostały wtedy na uboczu, a turyści trafiali tutaj o wiele rzadziej, co trwa nieprzerwanie do lat obecnych. Przystanek znajduje się na południe od szosy Kowary – Krzaczyna, delikatne wzniesienie przy którym się znajduje przez niemców nazwane zostało Wagnerberg.przyst W latach późniejszych dobudowano bocznicę prowadzącą do zakładów włókienniczych, późniejszej fabryki zbrojeniowej. Różne źródła podają rozbieżne daty budowy tejże bocznicy. Hermann F. Weiss w swojej książce mówi o roku 1939 i zatrudnieniu do budowy więźniów. Jednocześnie wiadomo, że do 36 roku w okolicy stacjonował oddział RADu, więc być może budowa rozpoczęła się dużo wcześniej. Jednak oficjalnie sama fabryka wraz z terenem na którym leżała została sprzedana dopiero w marcu 1943r. Transakcja dokonała się między wdową po właścicielu a przedstawicielem firmy Schmidding. Penetrując teren przystanku udało mi się wykopać kilka sztab łączących szyny, na których widnieją jeszcze resztki napisu „KRUPP 1942” Potwierdzałoby to oficjalną wersję wydarzeń. Oprócz tego miejscówka okazała się bardzo uboga. Pojedyncze monetki, plomba kolejowa i łuska karabinu przeciwpancernego PTRD. IMG_20150622_091236Oczywiście jak to przy torowisku znaleźliśmy sporą ilość złomu typu wspomniane sztaby i śruby, które pozostały po demontażu bocznicy kolejowej.

Korzystając z okazji postanowiłem przejść się po górze leżącej naprzeciw bocznicy i na wschód od fabryki. Wszelkie informacje wskazywały na to, że właśnie w tej górze miał zostać wydrążony schron. I faktycznie przy ścieżce biegnącej w kierunku fabryki znajduje się niewielkie wybranie. Jednak jest to jedynie zaczątek wyrobiska i o żadnych podziemiach mowy być nie może. Co jest zrozumiałe. Budowę zakładu rozpoczęto jesienią 1943 roku od rozbiórki starego bielnika. Hale budowano w pośpiechu, a jak wynika z relacji tubylców, po zakończeniu wojny budynki były nieotynkowane.

Spenetrowaliśmy jeszcze szczyt góry. Znajdują się tam szurfy poszukiwawcze, które są najprawdopodobniej pozostałością po poszukiwaniu uranu przez geologów z Rosji.

Pisząc ten wpis zdałem sobie sprawę, że prawie nie mam zdjęć z tego miejsca. Trudno, musicie mi uwierzyć na słowo, a najlepiej sami wybrać się obejrzeć to co zostało z przystanku kolejowego w Krzaczynie; a ja mam powód by odwiedzić to miejsce jeszcze raz.

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz