Schron przeciwlotniczy – Jelenia Góra – Wzgórze Kościuszki

Dzięki uprzejmości Sztabu Zarządzania Kryzysowego w Jeleniej Górze wspólnie z przyjaciółmi mogliśmy zwiedzić jeden z dawnych schronów przeciwlotniczych w Jeleniej Górze. Jest to o tyle ciekawe, ponieważ wejścia do pozostałych schronów zostały zamurowane bądź zasypane a ten obiekt też nie jest udostępniany do zwiedzania oraz dlatego, że jego historia sięga aż XVIII wieku.

SONY DSC

Decyzja o budowie pod wzgórzem Kościuszki (dawniej Kavalierberg) schronu zapadła w 1944 roku. Miał to być obiekt typuLuftschutz Stollen. Do jego budowy postanowiono wykorzystać piwnice znajdujące się pod wzgórzem. Piwnice to mało powiedziane. Są to 4 hale posiadające obudowę z kamiennych bloków (jedna z cegły) oraz główny korytarz. Hale te mają wymiary 8×6,5×15 metrów (wys x szer x dł), a jedna 8x6x9 metrów. Piwnice te pochodzą mniej więcej z XVIII wieku i pierwotnie służyły jako magazyny żywności i win, głównie dla majątku znajdującego się na szczycie wzgórza.

Początkowo według założeń projektowych obiekt miał pomieścić do 2 tysięcy ludzi. Jednak z biegiem czasu jego plany się zmieniały i ostatecznie w schronie miało przebywać do 6 tysięcy osób. Zaznaczyć trzeba, że schron od samego początku miał posiadać instalację wodociągową i sanitarną, elektryczną oraz przyłącze telefoniczne.

Izolatory pozostałe po instalacjach.

Izolatory pozostałe po instalacjach.

Tak jak pisałem, początkowo schron miał być mniejszy. Planowano wydrążyć dwie sztolnie z obecnej ulicy Chełmońskiego. Dzięki temu obiekt posiadałby 4 wejścia (dwie sztolnie plus wejście do głównego korytarza piwnic oraz klatka schodowa z dawnego pałacyku, a obecnie siedziby LOKu). Sklepienia łukowe w halach zostały wzmocnione (kamienne bloczki które były odkówane a następnie na nowo wmurowywane zostały tak ponumerowane, aby później można je było prawidłowo ułożyć). Wykonano przyłącza energetyczne i telefoniczne. Doprowadzono też instalację wodną, mimo tego, że w jednej z hal znajdowała się studnia, zachowana do dzisiaj jednak zanieczyszczona. W międzyczasie plany się zmieniły i obiekt miał być większy. Zrezygnowano z drążenia sztolni wysuniętej na zachód, na rzecz dodatkowego wejścia ze wschodniej części ulicy Chełmońskiego. Postanowiono również wydrążyć sieć chodników, krzyżujących się pod kątem prostym, umieścić tam węzeł sanitarny (do dziś są widoczne w posadzce ślady po podstawach i przyłączach toalet). Planowano również zamontować windę w szybie wykonanym w pobliżu kortów tenisowych przy ulicy Sudeckiej. Wentylację schronu miały zapewnić kominy znajdujące się w halach oraz szyb windowy. Chodniki miały posiadać obudowę betonową. Budowy schronu nigdy nie ukończono. Obetonowanych zostało jedynie kilka fragmentów chodników. Nie dokończono też drążenia wszystkich.

Jeden z kominów wentylacyjnych. Widać numerację bloczków.

Jeden z kominów wentylacyjnych. Widać numerację bloczków.

Po wojnie schron miał różne przezaczenie. W pierwszych powojennych latach, zanim nowa władza uporała się z ważniejszymi sprawami, schron był dostępny dla wszystkich. Pierwszą inwentaryzację przeprowadził por. Waszyrowski w drugiej połowie 1946 roku. Potem obiekt był wykorzystywany przez Centralę Handlu Rybnego jako magazyn. Jeszcze dzisiaj w jednym z chodników czuć solonego śledzia. Następnie próbowano uruchomić tam pieczarkarnię. W momencie, kiedy LOK przejął pałacyk znajdujący się na szczycie wzgórza również i tunele pod nim zostały włączone w skład nieruchomości i mieścił się tam podręczny magazyn. W najbliższej nam przeszłości zlikwidowano połączenie pomiędzy budynkami LOKu a schronem, który został przejęty przez Urząd Miasta Jeleniej Góry. Podziemia zostały dwukrotnie wydzierżawione. Zarówno jeden jak i drugi najemca urządzali w tunelach dyskoteki. W tym okresie dokonano kilku przebudowań. Po pierwsze wykonano instalację centralnego ogrzewania (kocioł olejowy z powietrznym systemem rozprowadzenia ciepła), zamontowano w kominach wentylatory, które miały polepszyć wentylację, wykonano też dwa podesty dla orkiestry/dzidżeja. Z racji tego, że jak w większości podziemnych obiektów ze ścian i stropów kapie woda, wykonano zadaszenie nad ławkami przy których mieli siedzieć goście. Zbudowano również mały domek, w którym miało się mieścić zaplecze gastronomiczne oraz socjalne dla pracowników. Trzeba przyznać, że wygląda to dość komicznie. Trzeba nadmienić w tym miejscu, że zarówno dyskoteki Cosmos II jak i Underground do swojej działalności wykorzystywały tylko hale piwniczne oraz jeden obetonowany chodnik, reszta wyrobisk była zabezpieczona solidnymi drzwiami przeznaczonymi do schronów.
Parę lat temu został zamurowany szyb windowy (przy okazji zamurowano również schron naprzeciw dworca PKP oraz na ulicy Ptasiej). Na dzień dzisiejszy wyrobiska są bardzo zawilgocone ze względu na brak wentylacji, a po ostatnio działającej tam dyskotece pozostało dość sporo różnych rzeczy, które na dobrą sprawę nadają się jedynie do utylizacji.

Widok na jedną z hal przebudowaną na potrzeby dyskoteki.

Widok na jedną z hal przebudowaną na potrzeby dyskoteki.

Widok na główny korytarz ze śmiesznym zadaszeniem dla stolików.

Widok na główny korytarz ze śmiesznym zadaszeniem dla stolików.

Będąc przy temacie tego schronu chciałbym wypowiedzieć się na temat ostatniej działalności pana Bougusława Wołoszańskiego. Jak wiadomo jest to osoba, która swoimi audycjami i książkami zdobyła olbrzymi szacunek i stała się swego rodzaju autorytetem dla wszystkich, którzy interesują się historią. Niestety ostatnim swoim programem pt. „Skarby Trzeciej Rzeszy” pan Wołoszański bardzo często mijają się z prawdą. W jednym z odcinków pokazywał swoim widzom zarówno wejście jak i fragmenty wnętrza opisywanego przeze mnie schronu twierdząc, że w tych tunelach podczas wojny pracował zespół kryptologów, a nieodkryte części podziemi mogą skrywać wielkie bogactwa. Mam nadzieję, że tezy które stawia pan Bogusław są spowodowane chęcią powiększenia grona widzów a nie jego niewiedzą. Owszem, w Jeleniej Górze pracował wspomniany zespół kryptologów, jednak ludzie ci przebywali na drugim końcu miasta, w budynkach dawnej szkoły radiotechnicznej, a obecnie Kolegium Karkonoskim. Podziemia te nie zostały ukończone, mimo tego, że wydrążono prawie wszystkie chodniki, nie ukryto tam też żadnych depozytów pieniędzy, dzieł sztuki ani tym bardziej broni.

Jedno z urządzeń z okresu powojennego, które na pewno nie jest elementem wunderwaffe.

Jedno z urządzeń z okresu powojennego, które na pewno nie jest elementem wunderwaffe.

Na koniec chciałbym bardzo podziękować przesympatycznemu pracownikowi Sztabu Zarządzania Kryzysowego, który był naszym przewodnikiem po tym jakże ciekawym obiekcie. Rozmowa z tym człowiekiem była przyjemnością i zaowocowała koncepcją pewnego projektu, który będziemy realizować od wiosny 2014 roku.

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz