Smog i inne maszkary.

Jako że jest to pierwszy wpis w tym roku to przy okazji chciałbym czytelnikom i przyjaciołom złożyć serdeczne życzenia zdrowia, pomyślności i spokoju w rozpoczętym roku.

A skoro był Nowy Rok to musi być zima. No i w końcu, po chyba trzech latach przerwy nawiedziła nas prawdziwa, piękna polska zima. Śnieg sypie, trzyma przyjemny mrozik (czasem trochę mniej przyjemny ale tylko chwilowo) i nawet jakieś dzieciaki odkleiły się od ekranów i wyszły pojeździć na sankach. Na tych, którzy wyszli z domów czy to poszaleć na śniegu czy też po prostu pospacerować i pooddychać rześkim, zdrowym powietrzem i oddalili się kawałek od domów czeka jeszcze jedna nagroda. Malowniczy widok zaśnieżonych dachów i kominów z których unosi się dym przywodzący na myśl ciepło domowej kuchni i zapach gorącej herbaty z sokiem malinowym. Ten właśnie dym stał się ostatnio swoistym bohaterem mediów. W połączeniu z niskim ciśnieniem i bezwietrzną pogodą stał się dla niektórych rewelacyjnym prezentem. Owy dym przybrał postać potwora, który swoim brzuszyskiem przykrył jawne łamanie prawa przez „totalną opozycję”, totalną kompromitację tej właśnie „totalnej opozycji” oraz wkroczenie do kraju nowych okupantów. Ludzie z mediów dostrzegli potwora i jeden przez drugiego zaczęli krzyczeć: „SMOG!! SMOG!! ZAGŁADA!! APOKALIPSA!! RATUJ SIĘ KTO MOŻE!! SMOG!!” Polskojęzyczne zagraniczne serwisy prześcigały się w relacjach o ile w poszczególnych miastach zostały przekroczone dopuszczalne normy a poważnie wyglądający eksperci przekonywali że Polska jest strasznym brudasem i że oddychamy najgorszym powietrzem w Unii. Psychoza była wśród ludzi tak wielka, że niektórzy zaczęli tego strasznego potwora dopatrywać się na wsiach a nawet w lasach.

Na szczęście niebezpieczeństwo minęło. Więc czas się chwilę zastanowić nad tym zjawiskiem. Czym sobie zasłużyliśmy na taką straszliwą karę? Skąd wziął się SMOG?? Oczywiście z zanieczyszczeń. Skąd te zanieczyszczenia? Oczywiście z fabryk. Ale chwila. Przecież my już prawie nie mamy fabryk, a te które są mają na kominach filtry spełniające wszelkie unijne wymagania. No to oczywiście samochody trują. Ale tu znowu coś jest nie tak. Przecież wszystkie samochody benzynowe posiadają katalizatory (kto widział ostatnio „Malucha”, dużego Fiata albo Poloneza łapka w górę), a i dużo jest aut na gaz, które nie trują. Auta z silnikami diesla mają filtry DPF i pochodne, a te stosowane w transporcie towarowym i osobowym spełniają normy Euro ileśtam, więc ten odsetek starych osobowych dymiących diesli to jakiś ułamek. Kolejna przyczyna: spalanie w piecach śmieci i węgla. Ze spalaniem śmieci się zgodzę i jeśli coś takiego się zdarza od razu powiadamiajmy straż pożarną. Jednak to są jakieś pojedyncze przypadki. Coraz więcej osób też przekonuje się do spalania ekologicznego węgla, czego efektem jest obłoczek pary wodnej wydostającej się z komina. No i nie ma co ukrywać, że są miejsca gdzie nie ma możliwości podłączenia ogrzewania systemowego czy gazowego, czyli na wsiach. Ale smog przecież występuje w miastach, więc to też odpada. Wychodzi więc na to, że jakoś nie specjalnie na siebie ściągamy uwagę tego potwora, a porównując stan zanieczyszczenia powietrza sprzed ostatnich np 10 lat to widać oczywistą poprawę. Czy to nie jest przypadkiem tak, że przy jednoczesnym wystąpieniu pewnych czynników atmosferycznych na które nie mamy wpływu smog po prostu będzie występować czy nam się to podoba czy nie. Czy przypadkiem jednym z tych czynników nie jest wiatr z zachodu, który niesie zanieczyszczenia znad Niemiec, które spalają ponad połowę węgla zużywanego rocznie przez całą Unię? Czy nie lepiej poświęcić uwagę i środki na zadbanie o coś co o wiele bardziej wpływa na bezpieczeństwo setek tysięcy ludzi każdego dnia? A dokładniej o utrzymanie zimowe dróg.

Sytuacja z dzisiaj, czyli 14.01.2017 (zima gości u nas od ok 2 tygodni): parę minut po 7 rano. Jadę drogą z Karpacza do Jeleniej Góry, droga lekko przysypana śniegiem. Nie dziwi mnie to wcale, w końcu mamy środek nocy. Przed samym miastem zjeżdżam z „głównej” i znikam gdzieś w czeluściach czasoprzestrzeni. Wracam koło 9:30 i kieruję się do miasta. Przypomnę, że jest to główna droga wylotowa z Jeleniej Góry w kierunku „kurortu” jakim jest Karpacz a zaczęły się ferie zimowe. To co przed ponad 2 godzinami było śniegiem zamieniło się w lód. Na ulicy lodowisko. Myślę: pewnie najpierw miasto ogarniają ze śniegu. Ale tu kolejne zaskoczenie. Posypana raptem jedna ulica. Mrozu raptem 4-5 stopni, żadnych większych opadów. Załatwiam co mam załatwić i wracam do domu. Znowu „czarny lód”. Do samego Karpacza ani śladu pługu czy piaskarki. A południe się zbliża.

Już w domu zacząłem się zastanawiać czy przeszedł jakiś kataklizm i promieniowanie kosmiczne unieruchomiło wszystkie pojazdy do odśnieżania. Przecież jeszcze kilka lat temu sytuacja była zupełnie inna. Okazało się że nie. Że teoretycznie wszystko jest w porządku. Tzn według przepisów. Otóż odpowiednie służby mają ileśtam godzin (w zależności od kategorii drogi) na usunięcie śniegu od momentu ustania opadów śniegu. Czyli teoretycznie jeśli będzie sobie prószyć przez tydzień to przez tydzień nikt nie wyjedzie odśnieżać. Czego sam dzisiaj byłem świadkiem, bo przez cały dzień po mojej ulicy nie przejechał ani razu pług. A dodać należy, że te opady, które mieliśmy w tym roku to „pikuś”. Zdarzały się noce, w czasie których potrafiło nasypać po 40-50cm. Widocznie ludzie ustalający te przepisy są przekonani, że kiedy zaczyna padać wszyscy chowają się po domach i grzecznie czekają aż opady się skończą. Jest jeszcze jedna sprawa a mianowicie o wiele łatwiej jest odśnieżać regularnie i częściej niż czekać aż nasypie tyle, że pługi ugrzęzną. Niestety jest to kolejny przykład tego, że nie wszystkim przyświeca dobro obywateli. Jest to przepis tak samo pozbawiony sensu jak ten, który nakazuje właścicielom lub administratorom budynków utrzymywanie zimą chodników. Niby na jakiej podstawie tak się robi? Jest to zwyczajne zrzucanie odpowiedzialności i obowiązków na obywateli. A co jeśli w danym miejscu mieszkają starsi ludzie? Babcia z dziadkiem mają narażać swoje zdrowie bo ktoś sobie tak wymyślił? Czy nie lepiej byłoby nakazać odśnieżanie chodników tej całej armii bezrobotnych pobierających co miesiąc zasiłki? Chciałbym zauważyć jeszcze jedno. Skoro mamy odśnieżać chodnik to mamy do niego jakieś prawo. W takim razie spróbujcie ustawić na chodniku jakąś tablicę z ogłoszeniem albo np. stragan i sprzedawać lemoniadę. To będzie moment a pojawi się jakiś urzędnik który stwierdzi że chodnik nie jest Waszą własnością a na ustawienie na nim czegokolwiek musicie mieć zgodę za którą trzeba wydeptać ścieżkę po urzędach.

Jak widać przepisy w naszym kraju pełne są absurdów. Więc do życzeń na ten rok dołączam jeszcze jak najmniej spotkań z nimi.

Bookmark the permalink.

One Comment

  1. „Ludzie z mediów dostrzegli potwora i jeden przez drugiego zaczęli krzyczeć: „SMOG!! SMOG!! ZAGŁADA!! APOKALIPSA!! RATUJ SIĘ KTO MOŻE!! SMOG!!”

    szukają problemu , a tak naprawdę to jest-był temat zastępczy żeby odciągnąć uwagę publiki od innych wydarzeń .

    ” ten, który nakazuje właścicielom lub administratorom budynków utrzymywanie zimą chodników”.
    Zamiast się wkręcać w durnowate przepisy i się zamartwiać na zaś , lepiej sobie poprawić humorek słuchając tego :)

    https://www.youtube.com/watch?v=eumEuK1sD90

    Tak że , kierowcy odśnieżarek strzeżcie się jak któremuś administratorowi budynku nawalicie na świeżo odśnieżony chodnik .

Dodaj komentarz