Sztolnia w górze Grabowiec

Góra Grabowiec położona jest na pograniczu trzech miejscowości: Karpacza, Sosnówki i Miłkowa. Jednak miejscowym nazwa samej góry niewiele mówi. Inaczej jest jeśli powiemy Kaplica św. Anny. I w sumie nie ma się co dziwić, ponieważ od kilku lat okolice kaplicy i Domu Wypoczynkowego Lubuszanin są miejscem organizowania corocznego festynu, na rzecz renowacji zabytkowej kaplicy.

A skąd w ogóle na zachodnim zboczu tej góry kaplica? Legendy mówią, że cudowną moc źródła, które spod niej bije zauważono już w średniowieczu. Było to miejsce odprawiania starych, pogańskich obrzędów. Potem wybudowano tam kaplicę. Jej obecna forma to efekt odbudowy z lat 20 XX wieku. Woda pochodząca z „Dobrego Źródła” miała pozytywnie wpływać na ogólne zdrowie, płodność czy leczyć dolegliwości trawienne. O ile sprawa „cudowności” źródła jest łatwa do wytłumaczenia, o czym później, o tyle inne kwestie związane z tą górą już takie proste nie są. Bo nas nie interesuje same źródło, tylko to co jest dalej w kierunku Miłkowa.

Jeśli pójdziemy dalej szlakiem i będziemy się uważnie rozglądać, po drodze zauważymy dwa betonowe kręgi wystające z ziemi po prawej stronie szlaku, natomiast po lewej jakiś dziwny betonowy element z pozostałością dużej rury, przez niektórych błędnie określany jako szambo. Idąc jeszcze dalej dojdziemy do ruin schroniska Bergfriedbaude. I właśnie to schronisko, sztolnia, która znajduje się pomiędzy kaplicą a ruinami schroniska w odnodze szlaku oraz te dziwne „betony” nas najbardziej interesuje.

Widok na schronisko od strony Miłkowa, źródło: dolny.slask.org.pl

Widok na schronisko od strony Miłkowa, źródło: dolny.slask.org.pl

Może najpierw o samym schronisku. Zostało wybudowane na skraju polany nad miejscowością Miłków w latach 20 XX wieku w stylu tyrolskim. Dzięki swojemu położeniu, miejsce to było idealne do wypoczynku. A panujący tam mikroklimat sprzyjał leczeniu chorób płuc. W latach wojennych schronisko miało zostać zajęte przez SS. Dlaczego, nie wiadomo, ale prawdopodobne jest to (jest to teoria mojego dawnego kolegi), że jego położenie zwróciło uwagę Himmlera, który postanowił ulokować tam jeden ośrodków Lebensborn. Na zboczach góry wybudowano sieć szlaków spacerowych z kierunkowskazami i miejscami do odpoczynku. Niestety po tabliczkach z kierunkami pozostały jedynie ślady na kamieniach ułożonych przy szlakach, ale przy pozostałościach ławeczki znajdującej się pod szczytem góry od strony wschodniej zachował się jeszcze słupek z wyrytą datą 1927 r.

SONY DSC

Po wojnie schronisko pełniło rolę prewentorium przeciwgruźliczego aż do lat 80. Potem przeszło w prywatne ręce i stopniowo ulegało degradacji, aż w 1993 spłonęło. O samym schronisku i górze Grabowiec krążą różne legendy. Jedna mówi o skarbie, jaki miano złożyć w sztolni znajdującej się nieopodal. Inna mówi o laboratorium w tej sztolni ukrytym. Sztolnia sama w sobie jest już bardzo ciekawa, bo niewiele o niej wiadomo, a jest swego rodzaju ewenementem.

Jako, że mnie i jeszcze kilku znajomych takie historie niesamowicie interesują, postanowiliśmy w miarę możliwości sprawdzić co jest prawdą, a co legendą. Pierwsza wyprawa odbyła się 02.02.2013. Od Lubuszanina szlakiem skierowaliśmy się w kierunku kaplicy a potem dalej w kierunku sztolni i schroniska. W pierwszej kolejności obejrzeliśmy tzw „szambo” i dwie studnie z kręgów betonowych znajdujące się w pobliżu. Wewnątrz kręgów wstawione są uchwyty do schodzenia w dół. Jednak widać było, że już 3-4 metry poniżej znajduje się woda więc nie próbowaliśmy tam schodzić. Wspomniane szambo to zbiornik wodny dwukomorowy, znajdujący się częściowo pod ziemią. Podczas oględzin okazało się, że do wnętrza prowadzi drabinka i jest tam dużo „żelastwa”. Również i w tym przypadku penetrację postanowiliśmy odłożyć na inny termin.

Betonowa konstrukcja zwana "szambem".

Betonowa konstrukcja zwana „szambem”.

Następnie udaliśmy się do ruin schroniska. Tutaj w sumie nie ma co opisywać. Ruina, ruina i jeszcze raz ruina. Kilka ścian, kawałek piwnicy do której można wejść i w sumie tyle. No oczywiście mnóstwo gruzu i śmieci. Ale ten kto uważnie będzie się przyglądać może jeszcze znajdzie prawie cały kubek z 1934 roku. Warto też zwrócić uwagę na tą piwnicę, a w szczególności na jej ściany, które zostały wyłożone dodatkową warstwą ówczesnego pustaka, który miał imitować kamień. Wygląda to bardzo ciekawie. Niestety jest to również pretekstem dla poszukiwaczy do rozkuwania ścian w poszukiwaniu skarbów.

Fragment ściany w piwnicy rozkutej przez poszukiwaczy.

Fragment ściany w piwnicy rozkutej przez poszukiwaczy.

SONY DSC

Kubek znaleziony w ruinach schroniska

Kubek znaleziony w ruinach schroniska

Miejsce znalezienia kubka

Miejsce znalezienia kubka

W dalszej kolejności udaliśmy się do sztolni. Znajduje się ona mniej więcej w połowie drogi między formacją skalną zwaną Patelnią. w niższej odnodze szlaku prowadzącego ze schroniska do kaplicy. Sztolnię bardzo łatwo znaleźć. Rozpoczyna się ładnie obmurowanym portalem z granitowych bloków. Zaraz za wejściem skręca w prawo. Jej początkowy odcinek jest wybetonowany. Po ok 2 metrach w stropie jest otwór wentylacyjny. Po kolejnym metrze obetonowanie się kończy i dalej zaczyna się chodnik wydrążony w skale. W lutym sztolnia aż po wejście była zalana więc nie sprawdziliśmy dokładnie jej długości oraz legendarnego basenu na jej końcu. Zmierzyliśmy natomiast poziom promieniowania i tutaj przyszła odpowiedź na cudowne właściwości wody z pobliskiego źródełka. Otóż promieniowanie tła (czyli okolic wejścia do sztolni) wynosiło 0,18 mSv, natomiast w początkowym jej odcinku już 0,36 mSv. Po prostu z góry tej wypływają wody radonowe, które spożywane w odpowiednich dawkach mają bardzo pozytywne działanie na organizm.

SONY DSC

Wejście i wnętrze sztolni w lipcu 2013r.

Wejście i wnętrze sztolni w lipcu 2013r.

Po tych ustaleniach postanowiliśmy wracać do domów i powrócić w to miejsce przy sprzyjających warunkach pogodowych. Dodam jeszcze, że warto obejrzeć, jako ciekawostkę, zbiorniki wodne w pobliżu Lubuszanina. Dla tych co będą się zastanawiać co to może być zdradzę, że właśnie to jest szambo.

Szambo wykorzystywane przez DW Lubuszanin.

Szambo wykorzystywane przez DW Lubuszanin.

SONY DSC

Na Grabowiec powróciliśmy 28.07.2013. Tym razem uzbrojeni w wodery, solidne oświetlenie i w większej ekipie postanowiliśmy wejść do sztolni mimo wody jaka mogła tam się znajdować. I tak też było. Nie wiem, czy tak wysoki poziom wody był spowodowany kilkudniowymi ulewami, w każdym razie wiem, że w marcu w sztolni było sucho. Po wspomnianym początkowym obetonowanym odcinku strop sztolni jest dużo niżej i bez kasku raczej nie radzę nikomu tam wchodzić. Trzeba też bardzo uważać, bo na spągu zalega mnóstwo belek i gałęzi o które nie trudno się potknąć. Pierwsza ciekawostka zauważona wewnątrz to to, że na spągu jest wylana warstwa betonu. Druga rzecz to to, że w niektórych miejscach w internecie można wyczytać, że sztolnia ma ok 60 metrów długości. W rzeczywistości do basenu jest nie więcej jak 30 metrów. Po przejściu tej odległości dochodzimy do wspomnianego basenu. Jest to sześcian o wymiarach mniej więcej 2,5×2,5 metra i głębokości ok 2 metrów. Niestety był wypełniony wodą , więc nie dało się tego dokładnie zmierzyć. W basenie znajduje się rura przelewowa oraz drabinka do zejścia na dół. Na szczęście woda była krystalicznie czysta i udało nam się dojrzeć, że na dnie zalega sporo belek i gałęzi oraz innych śmieci. Dojrzeliśmy też kręgi betonowe pod jedną ze ścian basenu i początkowe elementy drabinki prowadzącej w dół. Znowu nad basenem, w jednej ze skalnych ścian dojrzeć można resztki starej, solidnej belki. Po zrobieniu kilku zdjęć wycofaliśmy się na powierzchnię. Ponowiliśmy pomiar promieniowania i wskazania były identyczne.

SONY DSC

Basen na końcu sztolni. Jasna plama na wodzie to miejsce, w którym rozpoczyna się szyb.

Fragment belki osadzonej w ścianie. Kiedyś belka służyła jako wyciąg dla szybu.

Fragment belki osadzonej w ścianie. Kiedyś belka służyła jako wyciąg dla szybu.

Resztki łopaty wyciągniętej z basenu, którą ustawiliśmy przy wejściu do sztolni.

Resztki łopaty wyciągniętej z basenu, którą ustawiliśmy przy wejściu do sztolni.

Naszym następnym celem było pseudo „szambo”. Zbadaliśmy wnętrze tego obiektu. Składa się z dwóch komór oraz grodzi pomiędzy nimi. Pierwsza komora pod wejściem jest bardzo mała, wpadają do niej rury przelewowe znajdujące się w grodzi oraz rura, która wychodzi na zewnątrz. Druga komora jest znacznie większa. Wchodzi do niej jedna rura od strony zbocza. Jej kierunek odpowiada kierunkowi, w którym znajdują się studnie z betonowych kręgów. Te niestety okazały się strasznie zaśmiecone i nie dało się do nich wejść. Jednak nie było to konieczne.

Wnętrze "szamba" w lipcu 2013.

Wnętrze „szamba” w lipcu 2013.

Po tym wszystkim co do tej pory zobaczyłem na górze Grabowiec i po przemyśleniach nasunęły mi się następujące wnioski:

  • sztolnia jest to stare wyrobisko górnicze, które w latach 20 XX wieku zostało zaadoptowane na zbiornik wody pitnej. W szyb znajdujący się w sztolni wpasowano kręgi betonowe, aby zapobiec jego zawalaniu się, następnie wykonano betonowy zbiornik zwany basenem. Również w tym samym czasie wybetonowano spąg sztolni, jednocześnie go podnosząc, dlatego jest tam tak niski strop. Wykonano również wejście do sztolni, zabezpieczając je przed obsuwaniem się gruntu. Jedyną zagadką, jaka pozostała jest pytanie, czy szybem można dostać się do niższej części wyrobiska. Z wiadomości jakie posiadam wynika, że w latach 90 XX wieku dostępne było 16 metrów szybu, a poniżej były belki i gałęzie, które blokowały dostęp.

  • Zbiornik zwany „szambem” w rzeczywistości jest cysterną wodną, zbierającą wodę ze zboczy góry. Zbiornik posiada (w większej komorze) odstojnik, w którym miały osiadać drobne zanieczyszczenia, a czysta woda przelewała się przez grodź do mniejszej komory. Być może zbiornik miał zapewniać schronisku zapas czystej wody.

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz