Kościół ewangelicki w Miłkowie

Każdy podróżujący drogą pomiędzy Karpaczem a Jelenią Górą w pobliżu ronda w Miłkowie, po zachodniej stronie drogi dostrzeże wieżę byłego kościoła ewangelickiego w Miłkowie. Kościół obecnie jest w ruinie, jednak jeszcze niecałe 70 lat temu był piękną, działającą świątynią.

W tym wpisie chciałbym przedstawić jego skróconą historię. Została ona napisana na podstawie dokładnego opisu sporządzonego przez ostatniego proboszcza parafii ewangelickiej w Miłkowie, superintendenta Wernera Bellardi. Całość można przeczytać w książce „Ścięgny – Steinseiffen. Śląska wieś w Karkonoszach – nie tylko kronika.” Autorstwa Rudolfa Pradlera.

Pierwsza świątynia w Miłkowie istniała już w XIII wieku, była też pierwszym kościołem w tych okolicach. Kościoły w Karpaczu ukończono dopiero odpowiednio w 1908 i 1910 roku. Kościół w Ścięgnach jest budowlą powojenną. W XVI wieku do Karkonoszy wkroczyła reformacja luterańska, a pierwszym ewangelickim proboszczem został Caspar Probus. W 1648 roku na mocy pokoju z Osnabruck, na mocy którego między innymi Karkonosze zostały wyłączone z postanowień Traktatu Westfalskiego nakazano likwidację parafii ewangelickich i przekazanie świątyń katolikom. Skutkiem tego było to, że ewangelicy musieli udawać się na nabożeństwa aż w okolice Gryfowa bądź Złotoryi lub zbierać się na modlitwy po kryjomu w lasach.

Przełomem okazało się wkroczenie na Śląsk Fryderyka Wielkiego w 1740 roku. Co prawda wiązało się to z równouprawnieniem wyznaniowym, jednak na wyznawców ewangelizmu nakładało sfinansowanie budowy własnych kościołów oraz ich utrzymanie.

16 marca 1742 roku Miłków otrzymał królewskie pozwolenie na budowę domu modlitw. Został on wzniesiony na miejscu obecnego kościoła ewangelickiego i poświęcony 10 sierpnia 1742 roku. Szybko jednak okazało się, że teren na którym go wzniesiono jest podmokły i ściany zaczęły pękać. Był on również za mały. W sierpniu 1753 roku ówczesny właściciel ziemski przekazał dotychczas dzierżawioną działkę na własność parafii ewangelickiej. Plan budowy zatwierdzono 9 stycznia 1754 roku.

Plan był dość nowatorski, ponieważ ewangelicy z Miłkowa i okolic nie chcieli rezygnować z dotychczasowego Domu Modlitw. Dlatego Maurus z Kowar, mistrz ciesielski skonstruował platformę z drewnianych bali z wyciągarkami, na której 3 kwietnia 1754 roku cały Dom Modlitw został przetoczony o 55 metrów na północ. 24 kwietnia tego samego roku został położony kamień węgielny pod budowę kościoła. Nowy kościół był kamienną budowlą z drewnianym sklepieniem. Jesienią 1755 roku kościół został poświęcony w uroczystym nabożeństwie. Jednak był budowlą dość ubogą. W 1756 roku mieszkańcy Steindeiffen (Ścięgien) ufundowali dzwon, który został powieszony w wieżyczce. W 1773 budowniczy organów z Wlenia, Gottlob Mechnert zbudował nowe organy, które służyły do 1946 roku. Kościół był zbudowany według nowego trendu, zapoczątkowanego przez budowniczego Langhansa. Kościół posiadał dwie galerie, ambona znajdowała się na wysokości pierwszej galerii nad ołtarzem i tworzyła z nim całość. Całość była wykonana przez okolicznych rzemieślników.

Ciężar wieżyczki stopniowo zaczął zagrażać konstrukcji dachu. Dlatego też w 1862 roku rozpoczęto budowę wieży, przy zachodniej ścianie kościoła. Została poświęcona 21 października 1863 roku. Poświęcono również trzy dzwony ufundowane przez wiernych. Dzwony te zostały uratowane przed pożogą pierwszej Wojny Światowej. Jednak po drugiej zostały zdemontowane. Średni dzwon został odnaleziony na cmentarzysku dzwonów w północnych niemczech i obecnie działa w jednej z habsburskich parafii.

Ostatecznie wnętrze kościoła otrzymało dość bogate wyposażenie. Składał się na nie kryształowy żyrandol wykonany w hucie „Józefina” w Szklarskiej Porębie, kapliczka z chrzcielnicą z 1742 roku, portrety królów Prus, tablica upamiętniająca poległych w wojnach oraz zakrystia z małym ołtarzem.

Po wkroczeniu Rosjan na tereny kotliny jeleniogórskiej stopniowo zaczęli napływać Polacy. Po 1945 roku nastąpiły fale wysiedleń. W 1946 roku kościół został zamknięty. Stopniowo ulegał destrukcji. Do roku 1950 rozebrano i wywieziono ołtarz i organy. Następnie rozebrano konstrukcję dachu, która groziła zawalenie. Kościół to obecnie ruina. Pozostały z niego gołe mury i wieża, które mogą w każdej chwili się zawalić. Poniżej kilka fotografii obecnego stanu ruin kościoła.

A poniżej dwie archiwalne fotografie obrazujące stan przedwojenny, źródło fotopolska.eu:

Z ruinami kościoła ewangelickiego wiąże się pewna legenda. Otóż miejscowi opowiadają, jakoby na kościele ciążyła klątwa. Podobno każdy, kto podjął się rozebrania ruin zaczynał nagle chorować aż umierał, przez co kościół stoi aż do dzisiaj. O kościele ewangelickim w Miłkowie wspomina również R. Kudelski w swojej książce „Złoto generałów.” Otóż kościół, a w zasadzie jego podziemia miały być miejscem ukrycie części Złota Wrocławia. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne, bo pod kościołem nie ma żadnych znanych podziemi. Sama ruina jest natomiast świetnym przykładem na to, do czego prowadziła nienawiść do tego co niemieckie, wpajana przez ówczesne władze Ziem Odzyskanych.