Niech to szla(ka) -

W tym wpisie nie będę się chwalił żadnymi znajdkami. Opiszę za to pewną sytuację. Nie ma w niej nic odkrywczego, ale obrazuje to jak wiele czynników ma wpływ na poszukiwania.

IMG_20170410_124719

Na wiosnę tego roku z lenistwa przeglądałem sobie Mestichblatty okolicy w poszukiwaniu jakiejś fajnej łączki. Dlaczego z lenistwa? Bo okoliczne lasy są nafaszerowane śmieciami. Szczególnie okolice leśnych duktów, na które dało się wjechać jakimś pojazdem kołowym pełne są starych kabli, radioodbiorników i innych cudów. Więc z lenistwa wolę chodzić po łąkach i polach. No więc tak błądząc palcem po mapie trafiłem na coś interesującego. Dwie parcelki tworzące trójkąt ograniczone z dwóch stron rzeką a z trzeciej lasem. I coś czego w naszych stronach się za często nie spotyka. Dwa brody. Pomyślałem sobie, że skoro wykonano przeprawy rzeczne to łąka, a może kiedyś pole była pewnie dość mocno eksploatowana. mess

Korzystając z najbliższej okazji, uzbrojony w szpadel i mojego Rutusa postanowiłem choć sondażowo zbadać miejscówkę. Pierwszych kilka kroków i zaskoczenie. Praktycznie non stop jakieś sygnały z wykrywacza. Krótkie, rwane, w różnych zakresach skali. I to z taką częstością że nie sposób było z tego gąszczu sygnałów wyłowić choć jednego w miarę czystego sygnału. Zmniejszenie czułości z używanych zazwyczaj 39 nawet na 25 niewiele dało. Odpuściłem sobie tamtego dnia. Jednak położenie łąki i ślady po przeprawach widoczne w terenie nie dawały mi spokoju. Po kilku dniach postanowiłem spróbować znowu wykorzystując wszystkie możliwości jakie daje wykrywacz. Początek był taki sam.  Przełączyłem wykrywacz na tryb 4-rzędu, który podobno jest najlepszy na zaśmiecone miejsca. Niestety bez powodzenia. Zmiany ustawień korekcji kamieni też nie dawały rezultatu. W końcu postanowiłem przełączyć Argo na tryb jednoczesny, czyli „mix”. Efekt był takie, że praktycznie wszędzie tor statyczny dawał sygnał na jakimś wyższym lub niższym poziomie. I tak było praktycznie wszędzie. Trochę inna sytuacja była w miejscu lasku, który był na środku łąki. Tam nie było aż tylu wzbudzeń, ale za to tradycyjnie mnóstwo śmieci pod tytułem garnki, nocniki, czy zderzaki od aut. Zrezygnowany postanowiłem wrócić do auta. Jednocześnie zastanawiałem się co takiego jest w tej ziemi, że powoduje tyle zakłóceń.

Zagadkę rozwiązałem przy aucie. Na zakończenie postanowiłem jeszcze machnąć sondą nad ścieżką, którą przyjechałem, a która prowadziła z lasu skrajem łąki. „Statyk” wskazywał na większy przedmiot, dość głęboko, „dynamik” natomiast milczał. Czyli złom. Postanowiłem jednak kopnąć. Już przy pierwszym sztychu okazało się, że nie kopię w normalnej ziemi. Pod warstewką czegoś co można było uznać za jakąś glinę była raczej szlaka, czy szlaka przemieszana z ziemią. Okazało się, że fafnaście lat temu, ktoś postanowił w jednym wierzchołku parceli wybudować dom (pozostała po tym nieukończona ruina). Jednak ścieżka prowadząca do miejsca inwestycji raczej średnio nadawała się do transportowania pustaków czy wożenia cementu. Drogę trzeba było utwardzić. Oczywiście najlepiej za darmo. A że w pobliżu były dwie stare papiernie, w tym jedna sukcesywnie rozbierana, postanowiono wykorzystać materiał, który sobie leży i nic nie robi. Zwożoną szlakę wysypywano na ścieżkę, podnosząc tym samym jej wysokość względem łąki. Potem przez lata nawieziony materiał był rozciągany czy to przez deszcze, czy przez koła aż pokrył prawie całą powierzchnię łąki. I takim o to sposobem nieźle zapowiadająca się miejscówka okazała się totalnym niewypałem. Szlaka może też skutecznie popsuć poszukiwania w ruinach. Ilości w jakich była dodawana do zapraw czy podsypek skutecznie mogą „unieruchomić” każdy wykrywacz.

Bukowiec – Parkowe niespodzianki

Chodząc z wykrywkami tu i tam, pewnego razu zapędziliśmy się w okolice szpitali Bukowiec i Wysoka Łąka. Naszym celem było sprawdzenie parku na tyłach dawnego sanatorium oraz zlokalizowanie schronu, budowanego przez jeńców podczas 2 wojny światowej. Będąc na miejscu od razu zauważyłem dawną pieczołowitość w dbaniu o porządek w parku. Żadnych samosiejek, drzewa sadzone jak od linijki, wyraźne do dzisiaj ścieżki. Podobne wrażenie odniosłem chodząc po parku przy majątku Ciszyca. Mimo kompletnego braku nadzoru przez wszystkie powojenne lata, do dzisiaj widać jak park wyglądał w czasach swojej świetności. Ale wracamy do Bukowca. Kilka pierwszych sygnałów, kilka pierwszych sztychów i już wiemy że to nie nasz dzień. Pensjonariusze szpitala bardzo sumiennie wykonują polecenia lekarzy odnośnie odkażania i po ilości polmosów wywnioskowaliśmy, że regularnie odkarzają się od wewnątrz. Na podstawie tej obserwacji stwierdziłem, że przemysł spirytusowy w naszym kraju ma się bardzo dobrze. Tak dla formalności postanowiliśmy przejść po parku ignorując sygnał polmosa. Nietety wyeliminowanie tego sygnału uciszyło nasze kanarki. Taki urok przyszpitalnych parków. Po pierwszej, dość marnej niespodziance przyszła pora na następną. Kilka metrów przed granicą między parkiem a lasem rosła kępa jakiś chabazi. Normalnie bym się tam nie pchał, ale widać było między krzakami kawałki ceramiki. Po chwili grzebania w ziemi, okazało się, że jesteśmy na cmentarzysku poniemieckiej ceramiki szpitalnej.  IMG_20150618_091215IMG_20150618_091219Przestrzeń o powierzchni kilkunastu metrów zasłana była szczątkami talerzy, naczyń laboratoryjnych, trafiały się też fragmenty fiolek i buteleczek. Grubo tego było na kilkadziesiąt centymetrów, aż chrzęściło pod butami.IMG_20150618_091443 IMG_20150618_091455 IMG_20150618_091608 IMG_20150618_091700 IMG_20150618_091739 IMG_20150618_091820 IMG_20150618_091903 Dla jakiegoś kolekcjonera być może to byłby raj. Ale że ja miłośnikiem tego rodzaju puzzli nie jestem więc zabrałem jedyne co znalazłem w całości. Była to szklana buteleczka laboratoryjna, którą przekazałem znajomym aptekarzom. Park został sprawdzony, schron przy okazji namierzony (o samym schronie innym razem) więc wracamy do auta. Inną drogą, a raczej zarośniętą leśną ścieżką na przełaj przez las. I nagle kilka metrów od wspomnianej ścieżki jakaś betonowa budowla.IMG_20150618_100752 Znajduje się ona na wysokości „hotelu pielęgniarek” przy „Wysokiej Łące”. Kształtem przypomina kapliczkę, z jednej strony ślady zewnętrznych ścianek i podłogi wyłożonej kaflami.IMG_20150618_100146 IMG_20150618_100129 IMG_20150618_100113 Wnętrze dziwne. Na ścianach pozostałości jakiejś instalacji wodnej, oczywiście siarczysta twórczość wykształconej młodzieży.IMG_20150618_100446 IMG_20150618_100109 IMG_20150618_100123 A na sklepieniu nocne niebo. Dziwny obiekt w dziwnym miejscu. Nieopodal kolejne betony. Tym razem betonowa podstawa. Długa na ok 12 a szeroka na 4 metry. W kilku miejscach mocowania do pionowych słupów (czyżby wiata). IMG_20150618_101111 IMG_20150618_101026 IMG_20150618_101640W pobliżu rury wystające z ziemi. Jak się okazało, ani kilku pracowników ani członek zarządu szpitala nie mieli pojęcia o istnieniu tych obiektów, a tym bardziej o ich przeznaczeniu. A może ktoś z Was wie więcej na temat zagadkowych budynków obok szpitala?

Poszukiwania wokół Ściegien (niem. Steinseiffen)

Przyszła w końcu do nas zima, uporaliśmy się w końcu z problemami technicznymi z naszą stroną ( w tym miejscu wielkie podziękowania Makartinie za pomoc), więc wypadałoby spełniać obietnice z poprzednich postów. Na początek będzie o wykopkach.

Jak wspomniałem zajmujemy się nie tylko włażeniem do różnych podejrzanych dziur w ziemiIMG_20150604_073536 oraz siedzeniem nad nowszymi lub starszymi dokumentami. Jak pogoda i czas pozwala wspólnie ze znajomymi lubimy wybrać się w okoliczne lasy i łąki w poszukiwaniu śladów przeszłości. Z racji tego, że w pobliżu naszej miejscowości nie ma żadnych polowych pozostałości po ostatnich dwóch wojnach koncentrujemy się głównie na przypadkowo porzuconych „pamiątkach”. Oczywiście gdyby trafiła się skrzynka pełna złotych pierścionków nikt by pewnie nie pogardził, ale równie dobrze można próbować kopać na pewnym 65 km za „złotym pociągiem”.

Jak się okazało rzeka płynąca przez naszą wieś rozdziela nie tylko zabudowania. Zdecydowanie po jednej stronie jest o wiele bardziej „urodzajnie”. Chociaż i to dość mocno przesadzone określenie. Wśród znajdek króluje oczywiście polmos. I wszelkiej maści folie od papierosów, chrupek czy czegokolwiek innego. Okazało się również, że okoliczni mieszkańcy mieli kiedyś bardzo ciekawy sposób pozbywania się pozostałości po remontach, porządkach itp. Wywożono to wszystko na miedze bądź zasypywano pozostałość starej żwirowni. Tak więc obecnie w polach można wykopać wszystko. Od pokrywki od garnka poprzez części samochodowe po wszelkiego rodzaju metalowe kształtki. Oczywiście wśród tych śmieci trafiają się i takie, które ilością rdzy na sobie mówią, że są o wiele starsze niż reszta. Wśród tego zbioru poza różnego rodzaju okuciami wozów i uprzęży trafić można np. na obcęgi, które służyły podczas podkuwania koni, bądź też dzwonek zawieszany zwyczajowo na krowiej bądź baraniej szyi (niestety po rozmiarze ciężko dociec które stworzenie Boże to nosiło:)

Zdjęcie0028

Kolega na jednej z wypraw miał trochę więcej szczęścia i spod korzenia na miedzy wykopał osełkę w oryginalnym pokrowcu.DSC_0176

Czasem zdarzy się coś z bogatszą lokalną historią.2012-08-28 23.54.35  Znaleziska te choć wartości nie mają żadnej to jednak dla nas są lokalną ciekawostką. Oczywiście od czasu do czasu trafia się jakiś Reichspffenig czy inna prl-owska aluminiowa podkładka pod papiaki ;)2012-05-09 15.16.22 Czasem coś przedwojennego z polskimi korzeniami.SONY DSCOlbrzymim plusem tego, że zawierucha wojenna zazwyczaj przechodziła bokiem jest to, że w ciągu kilkunastu godzin spędzonych w terenie nie trafiła się żadna potencjalnie niebezpieczna rzecz. Co nie oznacza, że nie można znaleźć żadnych wojskowych pamiątek. Tu i ówdzie trafi się jakaś łuska, odznaka z LWP.IMG_20151025_095300 No i oczywiście jak zawsze potwierdza się przysłowie, że najciemniej jest zawsze pod latarnią. Otóż siedząc z dzieckiem w piaskownicy i grzebiąc patykiem w ziemi można wygrzebać odznakę przynależności do RADu ;)IMG_20160120_185546