Szkolnictwo w dawnych Ściegnach.

W tym wpisie chciałem przedstawić kolejną ciekawostkę z historii naszej malowniczej miejscowości.

Obecnie jak wiadomo, szkoła w Ściegnach jest jedna. Zajmuje budynki po powszechnej szkole z czasów niemieckich. Trzeba przyznać, że wielu ludzi włożyło wiele wysiłku w rozwój szkoły w naszej miejscowości. Osobiście uważam, że szczególne uznanie należy się Panu Dyrektorowi Leszkowi Basińskiemu, który poświęcił się całkowicie dla rozwoju tej szkoły. Głównie dzięki Niemu zarówno dzieci ze Ściegien jak i z sąsiednich miejscowości mogą korzystać z rozbudowanych, zadbanych i świetnie wyposażonych obiektów. Celem mojego wpisu nie jest jednak opowiadanie najnowszej historii szkoły, tylko przedstawienie historii z czasów niemieckich.

Zacząć należy od tego, że szkoły w dawnym Steinseiffen były… trzy! Najstarsza była oczywiście szkoła powszechna, czyli ewangelicka.

Budynek szkoły powszechnej w głębi podwórza. Źródło: Rudolf Pradler "Ściegny-Steinseiffen..." str. 74

Budynek szkoły powszechnej w głębi podwórza. Źródło: Rudolf Pradler „Ściegny-Steinseiffen…” str. 74

Jak podaje Rudolf Pradler w swojej książce „Ściegny – Steinseiffen, śląska wieś w Karkonoszach”, pierwsze zajęcia odbywały się od 1742 roku w wynajętej izbie. W 1757 roku urządzono oddzielną klasę dla dolnej części wsi. Szkoła w oddzielnym budynku została uruchomiona została dopiero 13 stycznia 1841 roku. Nie był to jednak budynek obecnej szkoły. Te znane nam obecnie zostały wybudowane w latach 1911-1912. Najpierw budynek bliżej ulicy, w którym były dwie klasy na parterze i dwa mieszkania na piętrze dla nauczycieli. Budynek w głębi powstał w drugiej kolejności. Jego pierwotna bryła stanowiła raptem 1/3 obecnego budynku. Znajdowały się tam 4 klasy i mieszkanie dla woźnego na poddaszu.

Budynek szkoły podstawowej znajdujący się bliżej ulicy.

Budynek szkoły podstawowej znajdujący się bliżej ulicy.

Ten sam budynek od strony podwórza.

Ten sam budynek od strony podwórza.

Obecny wygląd budynku z pierwszej grafiki we wpisie. Część na prawo od obecnego wejścia to budynek poniemiecki.

Obecny wygląd budynku z pierwszej grafiki we wpisie. Część na prawo od obecnego wejścia to budynek poniemiecki.

Oprócz szkoły powszechnej znajdowała się w miejscowości jeszcze szkoła katolicka. Z racji stosunkowo niewielkiej liczby katolików w Ściegnach (np. w 1845 roku na 1406 mieszkańców miejscowości było tylko 77 katolików) szkoła miała tylko jedną klasę, w której wszystkie dzieci uczyły się razem. Szkoła katolicka zaczęła działąć w połowie XIX wieku w wynajmowanej izbie, ok 20 lat później urządzono osobny budynek szkoły. Jest to duży budynek ok 200m poniżej głównego skrzyżowania. W 1936 roku zlikwidowano szkoły wyznaniowe. Dlatego dzieci ze szkoły katolickiej zaczęły uczęszczać do szkoły powszechnej, a w budynku dotychczasowej szkoły zakwaterowano siostry zakonne i umieszczono kaplicę.

Budynek dawnej szkoły katolickiej.

Budynek dawnej szkoły katolickiej.

Ostatnią instytucją szkolną w Steinseiffen było przedszkole, prowadzone początkowo przez wspomniane siostry, a od 1935 roku przez zatrudnione przedszkolanki. Przedszkole mieściło się w budynku przy ścieżce prowadzącej w kierunku zachodnim, a rozpoczynającej się ok 15 metrów powyżej szkoły powszechnej.

Budynek dawnego przedszkola.

Budynek dawnego przedszkola.

Na zakończenie chciałbym podziękować wspomnianemu Panu Dyrektorowi, który przekazał mi do opracowania zbiór starych dokumentów i fotografii. Mam nadzieję, że będą źródłem wielu ciekawych informacji do kolejnych wpisów.

Ściegny – dom dziecka

domdzieckaPo serii artykułów związanych z Kowarami wracamy na moment (a może na dłużej ;) ) do moich rodzinnych Ściegien, czyli niemieckiego Steinseiffen.

Kilka lat temu, już nawet nie pamiętam w jakich okolicznościach, natrafiłem na informację, że w mojej miejscowości istniało coś co określano jako ochronka dla dzieci, obiekt przedstawia ta mało wyraźna fotografia z nagłówka, którą znalazłem kiedyś w internecie. Uznałem to za fajną ciekawostkę. Ale nikt ze znanych mi mieszkańców nigdy nie wspominał o takim miejscu. Później, czytając kronikę miejscowości, dotyczącą okresu do zakończenia II Wojny Światowej, spisaną przez Rudolfa Pradlera, natrafiłem na więcej informacji.

Rudolf Pradler - "Ściegny - Steinseiffen - śląska wieś w Karkonoszach" str. 50

Rudolf Pradler – „Ściegny – Steinseiffen – śląska wieś w Karkonoszach” str. 44

Czyli w sumie wszystko stało się jasne. Obecnie mało który mieszkaniec Ściegien pamięta o tym, że od setek lat aż do początku lat 70 XX wieku cały teren zajmowany przez Osiedle Skalne aż do Wilczej Poręby w Karpaczu przynależał do Ściegien. Dopiero 1 stycznia 1973 roku Osiedle przyłączono do Karpacza. A mieszkańcy Osiedla automatycznie stali się Karpaczanami.

Pozostały jeszcze pytania czy podana lokalizacja jest dokładna i czy w ogóle obiekt istnieje do dzisiaj? Po przejrzeniu zdjęć archiwalnych, doszedłem do wniosku, że autor położenie określił bardzo pobieżnie. Faktycznie zajazd Mariensruhe znajdował się przy rzece Płomnicy, na wysokości Kruczych Skał. Rozebrany został w 1945 roku. Niestety nie wiem w jakich okolicznościach, ale mam nadzieję, że uda się to w przyszłości ustalić. Obecnie na miejscu zajazdu znajduje się ośrodek Krucze Skały.

Zajazd Mariensruhe. Źródło: www.dolny-slask.org

Zajazd Mariensruhe. Źródło: www.dolny-slask.org

Natomiast jeśli chodzi o zajazd Zum Rabenstein, to znajdował się on, a w zasadzie znajduje, przy drodze odchodzącej w kierunku Wilczej Poręby. Początkowo był to jeden budynek znajdujący się przy samej ulicy. W pierwszej dekadzie XXw dobudowano w głębi podwórza drugi budynek z charakterystyczną, drewnianą kratownicą na elewacji. Obiekt nie dość, że przetrwał do naszych czasów, to cieszyć może fakt, że rozbudowany, w świetnym stanie dalej spełnia swoją funkcję jako hotel Relaks.

Zajazd Zum Rabenstein. Widok z kierunku północnego. Znalezione kiedyś w internecie.

Zajazd Zum Rabenstein. Widok z kierunku północnego. Znalezione kiedyś w internecie.

 

Legenda o Duchu Gór i początkach miejscowości Ściegny.

Legenda o Duchu Gór, początkach miejscowości Ściegny, złych szamankach i wiecznej studni.

 

Widok na Ściegny ze skraju lasu na wschodzie wsi. W tel Księża Góra i Śnieżka.

Widok na Ściegny ze skraju lasu na wschodzie wsi. W tle Księża Góra i Śnieżka. Z archiwum autora.

Wieś Ściegny (niem. Steinseiffen – kamienny potok) jest podobna do innych miejscowości Karkonoszy. Malowniczo położona wzdłuż potoku Skałka, który swój początek bierze aż pod Kowarskim Grzbietem między Budnikami a Wilczą Porębą. Jednak jej historia jest jedyna w swoim rodzaju. Niemieccy kronikarze podają, że wioska powstać mogła ok tysięcznego roku, jednak coraz nowsze odkrycia archeologów, takie jak np. Pański Dom świadczą o tym, że początki osadnictwa w Karkonoszach są dużo, dużo starsze. Legendy mówią nawet o pradawnych Celtach, którzy dotarli w nasze góry w poszukiwaniu rud złota i srebra oraz kamieni szlachetnych. Wraz z celtyckimi poszukiwaczami wędrowali Druidzi czyli kapłani, których zadaniem było sporządzanie leczniczych mikstur z ziół oraz składanie ofiar bogom lasów żeby zapewnić ich przychylność wędrowcom. Druidom pomagały szamanki, które miały zbierać zioła oraz inne owoce lasu. Celtowie, dzięki szacunkowi oddanemu Duchowi Gór – Liczyrzepie, dostąpić mieli zaszczytu wejścia do skarbca Karkonoszy. Liczyrzepa wskazał im miejsce w Sowiej Dolinie, w którym poszukiwacze wykuli chodnik do wnętrza góry. W środku mieli znaleźć olbrzymią ilość kamieni szlachetnych. Podobno jedna z istniejących sztolni w Sowiej Dolinie prowadzi właśnie do skarbca Liczyrzepy. Uradowani Celtowie ze znalezionym skarbem mieli wrócić do swojej rodzinnej krainy. Jednak nie wszyscy. Druidzi i szamanki były zachwycone Karkonoszami. Na ich rodzinnej wyspie, ówczesnej Brytanii, nie było takich olbrzymich gór porośniętych tak wspaniałymi lasami z bogactwem zwierzyny, ziół oraz grzybów i jagód. Część z nich postanowiła zostać tu na zawsze. Na swój dom wybrali środkowy bieg właśnie potoku Skałka. Równy teren u samego podnóża gór był idealny do założenia pierwszych gospodarstw. Z czasem obok zagród pierwszych osadników zaczęły pojawiać się następne i tak powstała wieś Ściegny lub jak głosi pierwotna nazwa miejscowości „Osada Kamienny Potok”. Lata upływały a ludzie żyli sobie spokojnie w zgodzie z naturą. Uprawiali ziemię, hodowali zwierzęta, polowali. Zimą Druidzi przygotowywali mikstury z ziół zebranych latem, opowiadali legendy o skarbach ukrytych wewnątrz gór oraz wykonywali ozdoby z drewna. Podobno przodkowie sławnych snycerzy ze Ściegien, których wyroby docierały nawet do Wenecji mieli pobierać nauki właśnie od Druidów. Przez lata wszyscy żyli w zgodzie. Niestety, ze względu na zbyt częste raczenie się nalewkami ziołowymi szamanki zaczęły stawać się coraz bardziej zgryźliwe i kłótliwe. Bez powodu wszcznały awantury, zaczęły też na niewinnych mieszkańców i ich gospodarstwa rzucać złe uroki. Podczas obrzędów przy „Dobrym źródle” na górze Grabowiec ludzie pytali Liczyrzepę, dlaczego ten nie reaguje. Bardzo rozgniewało to Liczyrzepę, który widział, że większość mieszkańców Ściegien jest dobra i ciężko pracuje na chleb. Postanowił pomóc mieszkańcom i ukarać złe szamanki. Po zachodniej stronie potoku wydrążył studnię. Studnię najgłębszą ze wszystkich, tak aby nigdy nie wyschła.

SONY DSC

Następnie złapał wszystkie szamanki, pozamieniał w żaby i wrzucił do studni. Od tego momentu, co roku, kiedy przychodzi lato a poziom wody w studni się obniża, setki żab wyskakują nocami ze studni i próbują przedostać się do lasu porastającego Kozi Grzbiet po wschodniej stronie miejscowości w nadziei, że spotkają jakiegoś Druida, który przywróci im ludzką postać. Pamiątkami po tym wydarzeniu są jedyne w kraju znaki ustawione w górnej części miejscowości ostrzegające o żabach skaczących po ulicy oraz samotna studnia na działce położonej po zachodniej stronie potoku Skałka, w której nawet w największe susze jest woda.

SONY DSC

Wyjątkowy w skali całej Polski znam ostrzegawczy znajduje się w historycznej części miejscowości Steinseiffen.

 

 

PS. Oczywiście powyższa legenda jest tylko legendą mojego autorstwa i należy ją traktować jedynie w kategoriach swobodnej opowieści a nie faktów historycznych.

Poszukiwania wokół Ściegien (niem. Steinseiffen)

Przyszła w końcu do nas zima, uporaliśmy się w końcu z problemami technicznymi z naszą stroną ( w tym miejscu wielkie podziękowania Makartinie za pomoc), więc wypadałoby spełniać obietnice z poprzednich postów. Na początek będzie o wykopkach.

Jak wspomniałem zajmujemy się nie tylko włażeniem do różnych podejrzanych dziur w ziemiIMG_20150604_073536 oraz siedzeniem nad nowszymi lub starszymi dokumentami. Jak pogoda i czas pozwala wspólnie ze znajomymi lubimy wybrać się w okoliczne lasy i łąki w poszukiwaniu śladów przeszłości. Z racji tego, że w pobliżu naszej miejscowości nie ma żadnych polowych pozostałości po ostatnich dwóch wojnach koncentrujemy się głównie na przypadkowo porzuconych „pamiątkach”. Oczywiście gdyby trafiła się skrzynka pełna złotych pierścionków nikt by pewnie nie pogardził, ale równie dobrze można próbować kopać na pewnym 65 km za „złotym pociągiem”.

Jak się okazało rzeka płynąca przez naszą wieś rozdziela nie tylko zabudowania. Zdecydowanie po jednej stronie jest o wiele bardziej „urodzajnie”. Chociaż i to dość mocno przesadzone określenie. Wśród znajdek króluje oczywiście polmos. I wszelkiej maści folie od papierosów, chrupek czy czegokolwiek innego. Okazało się również, że okoliczni mieszkańcy mieli kiedyś bardzo ciekawy sposób pozbywania się pozostałości po remontach, porządkach itp. Wywożono to wszystko na miedze bądź zasypywano pozostałość starej żwirowni. Tak więc obecnie w polach można wykopać wszystko. Od pokrywki od garnka poprzez części samochodowe po wszelkiego rodzaju metalowe kształtki. Oczywiście wśród tych śmieci trafiają się i takie, które ilością rdzy na sobie mówią, że są o wiele starsze niż reszta. Wśród tego zbioru poza różnego rodzaju okuciami wozów i uprzęży trafić można np. na obcęgi, które służyły podczas podkuwania koni, bądź też dzwonek zawieszany zwyczajowo na krowiej bądź baraniej szyi (niestety po rozmiarze ciężko dociec które stworzenie Boże to nosiło:)

Zdjęcie0028

Kolega na jednej z wypraw miał trochę więcej szczęścia i spod korzenia na miedzy wykopał osełkę w oryginalnym pokrowcu.DSC_0176

Czasem zdarzy się coś z bogatszą lokalną historią.2012-08-28 23.54.35  Znaleziska te choć wartości nie mają żadnej to jednak dla nas są lokalną ciekawostką. Oczywiście od czasu do czasu trafia się jakiś Reichspffenig czy inna prl-owska aluminiowa podkładka pod papiaki ;)2012-05-09 15.16.22 Czasem coś przedwojennego z polskimi korzeniami.SONY DSCOlbrzymim plusem tego, że zawierucha wojenna zazwyczaj przechodziła bokiem jest to, że w ciągu kilkunastu godzin spędzonych w terenie nie trafiła się żadna potencjalnie niebezpieczna rzecz. Co nie oznacza, że nie można znaleźć żadnych wojskowych pamiątek. Tu i ówdzie trafi się jakaś łuska, odznaka z LWP.IMG_20151025_095300 No i oczywiście jak zawsze potwierdza się przysłowie, że najciemniej jest zawsze pod latarnią. Otóż siedząc z dzieckiem w piaskownicy i grzebiąc patykiem w ziemi można wygrzebać odznakę przynależności do RADu ;)IMG_20160120_185546