Poszukiwania wokół Ściegien (niem. Steinseiffen)

Przyszła w końcu do nas zima, uporaliśmy się w końcu z problemami technicznymi z naszą stroną ( w tym miejscu wielkie podziękowania Makartinie za pomoc), więc wypadałoby spełniać obietnice z poprzednich postów. Na początek będzie o wykopkach.

Jak wspomniałem zajmujemy się nie tylko włażeniem do różnych podejrzanych dziur w ziemiIMG_20150604_073536 oraz siedzeniem nad nowszymi lub starszymi dokumentami. Jak pogoda i czas pozwala wspólnie ze znajomymi lubimy wybrać się w okoliczne lasy i łąki w poszukiwaniu śladów przeszłości. Z racji tego, że w pobliżu naszej miejscowości nie ma żadnych polowych pozostałości po ostatnich dwóch wojnach koncentrujemy się głównie na przypadkowo porzuconych „pamiątkach”. Oczywiście gdyby trafiła się skrzynka pełna złotych pierścionków nikt by pewnie nie pogardził, ale równie dobrze można próbować kopać na pewnym 65 km za „złotym pociągiem”.

Jak się okazało rzeka płynąca przez naszą wieś rozdziela nie tylko zabudowania. Zdecydowanie po jednej stronie jest o wiele bardziej „urodzajnie”. Chociaż i to dość mocno przesadzone określenie. Wśród znajdek króluje oczywiście polmos. I wszelkiej maści folie od papierosów, chrupek czy czegokolwiek innego. Okazało się również, że okoliczni mieszkańcy mieli kiedyś bardzo ciekawy sposób pozbywania się pozostałości po remontach, porządkach itp. Wywożono to wszystko na miedze bądź zasypywano pozostałość starej żwirowni. Tak więc obecnie w polach można wykopać wszystko. Od pokrywki od garnka poprzez części samochodowe po wszelkiego rodzaju metalowe kształtki. Oczywiście wśród tych śmieci trafiają się i takie, które ilością rdzy na sobie mówią, że są o wiele starsze niż reszta. Wśród tego zbioru poza różnego rodzaju okuciami wozów i uprzęży trafić można np. na obcęgi, które służyły podczas podkuwania koni, bądź też dzwonek zawieszany zwyczajowo na krowiej bądź baraniej szyi (niestety po rozmiarze ciężko dociec które stworzenie Boże to nosiło:)

Zdjęcie0028

Kolega na jednej z wypraw miał trochę więcej szczęścia i spod korzenia na miedzy wykopał osełkę w oryginalnym pokrowcu.DSC_0176

Czasem zdarzy się coś z bogatszą lokalną historią.2012-08-28 23.54.35  Znaleziska te choć wartości nie mają żadnej to jednak dla nas są lokalną ciekawostką. Oczywiście od czasu do czasu trafia się jakiś Reichspffenig czy inna prl-owska aluminiowa podkładka pod papiaki ;)2012-05-09 15.16.22 Czasem coś przedwojennego z polskimi korzeniami.SONY DSCOlbrzymim plusem tego, że zawierucha wojenna zazwyczaj przechodziła bokiem jest to, że w ciągu kilkunastu godzin spędzonych w terenie nie trafiła się żadna potencjalnie niebezpieczna rzecz. Co nie oznacza, że nie można znaleźć żadnych wojskowych pamiątek. Tu i ówdzie trafi się jakaś łuska, odznaka z LWP.IMG_20151025_095300 No i oczywiście jak zawsze potwierdza się przysłowie, że najciemniej jest zawsze pod latarnią. Otóż siedząc z dzieckiem w piaskownicy i grzebiąc patykiem w ziemi można wygrzebać odznakę przynależności do RADu ;)IMG_20160120_185546