Uwstecznianie się?

W międzyczasie, zanim pojawi się kolejny wpis dotyczący historii moich okolic chciałbym skomentować sytuację, czy pewien trend jaki ostatnio zauważyłem.

Jaka jest sytuacja „poszukiwaczy wiatru w polu” w Polsce większość środowiska wie doskonale. Przepisy nie określają jasno że białe jest białe a czarne czarne, a niektóre urzędy roszczą sobie prawo nawet do marchewki wykopanej w naszym własnym ogródku. Środowisko poszukiwaczy od lat domaga się zmian przepisów. W takiej sytuacji oczywistym jest, że należałoby zadbać o jak najlepszy wizerunek nas wszystkich.

Jako osoba, która chce się swoją wiedzą dzielić z innymi należę do kilku tzw. „grup” na wiadomym portalu społecznościowym. To co obserwuję od początku tegorocznej wiosny powoduje że poważnie się zastanawiam nad tym czy przypadkiem nie zaczęliśmy się cofać w rozwoju. Przytoczę kilka przykładów:

1. Co chwile pojawiają się wpisy osób wkurzonych na ludzi będących przed nimi na danej miejscówce za pozostawione kratery i śmieci. I mają rację. Skoro, jeden z drugim, miałeś tyle siły żeby wyjerchać dół, to masz na tyle żeby zepchnąć tą ziemię tam gdzie była. I nie ważne czy to pole, łąka czy las. Zostawiajmy po sobie porządek. Ręce nam od tego nie odpadną, a kto wie czy za którymś drzewem nie stoi leśnik, który obserwuje nasze poczynania.

2. Praktycznie kilka razy dziennie pojawiają się zdjęcia różnych „urwiłapek”. Najczęściej jeszcze w ziemi i prośba o identyfikację. Gdzieś tam w komentarzach pojawia się informacja że znalezisko zostało w ziemi. I chwała Bogu. Ale po co się tym chwalić i dociekać co to. Ważne że coś niebezpiecznego. Żyjemy na takiej a nie innej ziemi. Pełno tego po polach i łąkach. Wykopałeś? Albo zgłoś albo zakop głębiej. I zapomnij o tym. Po co masz być ciągany po lesie w celu wskazania miejsca ukrycia. Wystarczy przyjąć jedną zasadę: nie chcesz zabierać do domu to się nie chwal, nie rób zdjęć. Proste.

3. Ten przypadek rozłożył mnie totalnie: ktoś trafił na polankę, żeby nie mieć przypałów szukał właściciela. I wtedy wyszło, że na polance był kiedyś cmentarz. Dla mnie sprawa jest zamknięta. Ziemia uświęcona więc nie ma co szpadla wbijać. Ale ten ktoś się pyta czy jak nie ustalił do kogo ziemia należy i nie jest ogrodzona to może kopać. Brak słów.

Takich przykładów mógłbym wypisywać dziesiątki, włącznie z kilkukrotną prośbą o identyfikację tych samych przedmiotów po kilka razy na tydzień. Tutaj widzę dwie przyczyny: społeczeństwo jest leniwe, chce mieć efekty i wiedzę natychmiast oraz to że taka „grupa” to nie typowe forum, gdzie są działy, gdzie są eksperci w danych kategoriach, gdzie wreszcie tematy nie giną po 2 dniach wymieszane wszystkie razem.

Zaraz pewnie wyleje się na mnie fala krytyki. Że trzeba iść z postępem, że tak jest szybciej i łatwiej i że w taki sposób „nowi” szybciej zdobywają wiedzę. Po pierwsze nie zawsze szybciej i łatwiej znaczy lepiej. Po drugie w taki sposób wcale się nie rozwijamy, wręcz przeciwnie. Po trzecie o wiele więcej satysfakcji sprawia samodzielna identyfikacja znaleziska niż cyknięcie zdjęcia i wrzucenie w net.

Na zakończenie tej mojej przydługiej wypowiedzi chciałbym zaapelować o rozsądek we wszystkim co robimy. Pamiętajmy że działamy nie tylko na swoje, ale przede wszystkim całej społeczności imię. Chciałem też polecić miejsce w sieci, które uważam za bardzo ciekawe, mianowicie http://www.pasja-eksploracja.com/. I już całkiem na koniec życzę wszystkim szukającym wiatru w polu płytkich i bogatych dołków.

PS. http://riese-inne.blogspot.com/

Bookmark the permalink.

4 Comments

  1. Zdecydowanie się z tym zgadzam. Ludzie zamiast się rozwijać, uwsteczniają się. W ogóle nie szukają wiedzy, czekają aż im ktoś poda na talerzu.
    Taki przykład z forum matek małych dzieci, zamiast pomyśleć, to pyta taka jedna z drugą co ma robić, bo dziecko ma sraczkę.
    Jedna mając bardzo chore dziecko zamiast jechać do szpitala szukała pomocy na Fejsbuku, sprawą zajęła się prokuratura i kuratorium.
    Jakiś rok temu problemem było wpisanie zwykłego hasła w google, teraz jest jeszcze gorzej…

  2. Niestety to wszystko prawda. Cale szczescie ze trafiaja sie wyjatki… choc nie brzmi to tak optymistycznie jak bym chcial.

    • Nie jest tak źle. Myślę, że to efekt tego, że w tym roku wysyp poszukiwaczy jest większy niż w latach ubiegłych a nowi nie mają przygotowania merytorycznego. Pokupowali zimą wykrywacze i teraz hurra w teren. A wystarczyłoby prześledzić kilka dyskusji dostępnych chociażby w linku który podałem i pewne rzeczy stałyby się oczywiste.

      • Niestety zakopywanie dołków to przypadłość nie tylko nowych poszukiwaczy :(,
        Nieraz trafiam na miejsca już przeszukane i tylko dobre oko dostrzeże że ktoś tam już szukał, na takim miejscu można się spodziewać pustki bo od razu widać że tam był lub byli fachowcy, a nie jakiś za przeproszeniem kret-paprol.

        Tu mógłbym wspomnieć słowa pewnego porucznika z kawalerii powietrznej….jak się ktoś nie urodził z inteligencją wrodzoną to powinien postarać się ją nabyć.

Odpowiedz na „vranijeAnuluj pisanie odpowiedzi