O tym jak V2 wyleciały z Krzaczyny. Czyli rakieta rakiecie nierówna. Krzaczyna cd1.

Ostatnim swoim wpisem rozpocząłem temat fabryki zbrojeniowej w Krzaczynie. Niestety czas i nawał innych obowiązków nie pozwalają pisać tak dużo jak by się chciało. Dzisiejszy wpis będzie o tym co w fabryce miało być robione według legend, a co w rzeczywistości było.
Hasło Krzaczyna wśród części eksploratorów powoduje, że wyobraźnia wchodzi na wyższe obroty. Dzieje się tak z powodu legend które krążą w środowisku. Legendy te opowiadają o ukrytych skarbach, urządzeniach do przeróbki uranu, podzespołach do rakiet V-2, surowcach, a wszystko w olbrzymich podziemnych halach, najpierw wysadzonych a potem zalanych (albo odwrotnie ;) ), wreszcie o tunelach którymi była możliwość dostania się do Karpacza, Kowar i innych odległych miejsc. Całości dopełniali Rosjanie zajmujący teren do 1947 roku. Temat podziemi dzisiaj zostawimy ponieważ za dużo byłoby tego dobrego naraz ;)

Więc jak to naprawdę było/jest z tą Krzaczyną?
Temat fabryki w Krzaczynie był w ostatnich latach poruszany przez Marka Chromicza na łamach Nowin Jeleniogórskich oraz w jego audycjach pt. „Tajemnice z worka Liczyrzepy”. I w sumie były to jedyne w ostatnich latach wzmianki na temat tajemniczej nazistowskiej fabryki. Pan Chromicz przygotowując swój materiał konsultował się z Mieczysławem Bojko. Znanym w okolicy poszukiwaczem skarbów, o którym było głośno w związku z rzekomym jego udziałem w akcji wydobycia dokumentów z obozu Gross-Rossen na Przełęczy Kowarskiej. Z resztą Pan Bojko od jakiegoś czasu w środowisku eksploracyjnym cieszy się złą sławą.
Temat Krzaczyny opisywał również Leszek Adamczewski (autor historyczno-przygodowych książek i artykułów) w dwuczęściowym artykule pt. „Tajne laboratorium Hitlera”. Trzeba przyznać że był jedynym z autorów, który przynajmniej podał prawidłowy kryptonim tej fabryki. Reszta artykułu traktuje o prawdopodobieństwu funkcjonowania pod Kowarami wirówki do wzbogacania uranu. Jest to o tyle znamienne, że Pan Adamczewski tego typu urządzenie lokuje w praktycznie większości obiektów od Gór Sowich aż po okolice Świeradowa Zdroju.

Podstawowym błędem popełnianym przez moich poprzedników zajmujących się tym tematem było nadawanie fabryce w Krzaczynie kryptonimu BONIT. Skąd się to wzięło i dlaczego jest to błąd? Nie wiem czy wynikło to z nieznajomości języka, czy z powtarzania po kimś jakiś informacji (co często się zdarza wśród różnych autorów). W każdym bądź razie w źródle, z którego korzystają wszyscy badacze nazistowskich fabryk (a przynajmniej powinni), czyli „Wykazie kryptonimów niemieckich budowli podziemnych II wojny światowej” Hansa Wicherta do kryptonimu Bonit przyporządkowana jest miejscowość Vorwerk-Mitte. Jak widać pojawia nam się tutaj podobieństwo do niemieckiej nazwy Krzaczyny, czyli Buschvorwerk. Być może ktoś skojarzył tą nazwę z nazwą ze spisu, dodał jedno do drugiego i takim sposobem Bonit, który w rzeczywistości miał się znajdować w okolicach obecnego Saalfeld-Rudolstadt w środkowych Niemczech, a w którym faktycznie produkowano paliwo do rakiet A4 (późniejsza nazwa: V-2) oraz testowano silniki do tych rakiet wylądował pod Kowarami. Najprawdopodobniej to spowodowało również szerzenie pogłosek, jakoby w Krzaczynie pracowano nad silnikami do rakiet z serii V.
W rzeczywistości fabryka w Krzaczynie nosiła prawdopodobnie kryptonim SYLVINIT. Prawdopodobnie ponieważ we wspomnianym wcześniej spisie nie występuje miejscowość Buschvorwerk, a jedynie Kowary (niem Schmiedeberg). Jednakże Krzaczyna przez długie lata była dzielnicą Kowar więc z 99% prawdopodobieństwem możemy przyjąć że chodzi właśnie o tą fabrykę. Co więc takiego robiono w Krzaczynie? Przede wszystkim były to remonty i produkcja tradycyjnych silników samolotowych Walter kilku serii, których produkcję w późniejszym czasie przejęło BMW. Kolejną częścią działalności była produkcja elementów usterzenia, w tym do rakiet V-1 i V-2. Jednak podstawą działalności firmy Wilhelm-Schmidding (właśnie ta firma była właścicielem/najemcą fabryki) były silniki rakietowe. Nie były to silniki do tak dużych rakiet jak wspomniane V-ki lecz silniki mniejszego „kalibru”, pracujące głównie na paliwo stałe (V-2 wykorzystywała paliwo ciekłe). Silników do rakiet V w Krzaczynie nigdy nie było z bardzo prostego powodu: było to technicznie niemożliwe. W jednym z kolejnych wpisów wytłumaczę dokładnie dlaczego. Będzie również przedstawiona pewna część działalności firmy Wilhelm-Schmidding, która zdecydowała o tym, że ta maleńka w porównaniu z innymi fabryka stała się jedną z ważniejszych w ówczesnej Rzeszy niemieckiej. Tym którzy dotrwali dziękuję za uwagę i zapraszam na kolejny wpis dotyczący tajemniczej fabryki w Krzaczynie. Zapraszam również w niedługim czasie na wpis dotyczący obiektu o kryptonimie Lehm w Bolkowie.

000_sapa9808057289601

Rakieta V-2 w pełnej okazałości

Bibliografia:
1. Buschvorwerk im Riesengebirge: Eine Gemeinde in Niederschlesien von den Kriegsjahren bis zur Vertreibung – Hermann F. Weiss
2. Decknamenverzeichnis deutscher unterirdischer Bauten, Ubootbunker, Ölanlagen, chemischer Anlagen und WIFO-Anlagen des zweiten Weltkrieges – Hans Walter Wiechert
3. http://www.kz-gedenkstaette-laura.de

Krzaczyna cz1.

Krzaczyna – film.

Polecam:
dolnoslaskipodroznik.pl
riese-inne.blogspot.com
wykopaliska.org

Bookmark the permalink.

One Comment

  1. This is very interesting to read. It is a pity though that I have to trust google-translate :-( Luckily I have friends with Polish as native language.
    I use to travell a lot in this part of Schlesia and have just walked around Krzaczyna and the factory area.
    Please continue with this writing project!
    Best regards.
    Brodaty from Sweden

Dodaj komentarz