Ściegny – Belweder – Dom Ludowy

Oto jeden z pierwszych moich tematów na poprzedniej stronie. Powstał jako połączenie tematu lokalnego z eksploracją. W pewien sposób jest uniwersalny dla każdej miejscowości na Dolnym Śląsku. W praktycznie każdej był pałac, zamek, kościół czy majątek, który przetrwał wieki w nienaruszonym stanie, a nie przetrwał 40 – 50 lat po wojnie. Zapraszam:

Belweder w Ściegnach – tak  nazywany niegdyś był pałac stojący w centrum wsi Ściegny na Dolnym Śląsku. Teraz jest to mały placyk, ale kiedyś stał tam olbrzymi gmach, bardzo stary, w którym przed wojną mieścił się dom ludowy oraz karczma sądowa. Budynek musiał być piękny. Z opowiadań wiem, że samym swym rozmiarem robił wrażenie. Był bogato wykończony. Na parterze znajdowała się sala o wymiarach ok 20×20 metrow. W sali była scena, dębowy parkiet, boazeria na ścianach oraz ręcznie wykonane zdobienia z ludowymi motywami. Ciekawostką było to, że strop tej sali był podparty tylko w jednym miejscu, ale za to olbrzymim fragmentem pnia.

EDIT – 09.01.2021
Poniżej kilka słów z kroniki Rudolfa Pradlera. Książka ta będzie często przytaczana we wpisach dotyczących historii Ściegien.

Po wojnie budynek zasiedlono jakimiś przypadkowymi ludźmi. No i jak to za poprzedniego ustroju było, że jak coś jest państwowe to jest wszystkich, a jak wszystkich to niczyje zaczął się proces dewastacji. Sala na parterze była wykorzystywana do organizacji wiejskich zebrań i potańcówek a pomieszczenia na pietrach wykorzystywano jako mieszkania. Z czasem stan budynku był coraz gorszy. Lokatorzy zrywali boazerie ze ścian, deski z podłóg, do napraw dachu nie było chętnych. W latach 80 podjęto decyzje o rozbiórce. To co stało grubo ponad 100 lat i przetrwało wizytę armii radzieckiej nowi lokatorzy zdewastowali w 40 lat. Budynek rozebrano, ale nie w całości, tylko do poziomu gruntu. Pracownik ówczesnego kółka rolniczego opowiadał mi (bo to właśnie kółko rolnicze rozbierało gmach), że w podłodze przebito parę otworów i wsypano do piwnic trochę gruzu.

W drugim półroczu 2012 roku nasza wieś doczekała się pierwszego konkretnego remontu drogi. Podczas zrywania starej nawierzchni w zatoczce autobusowej operator koparki trafił na głębokości ok 0,5 metra na fragment sklepienia jednego z pomieszczeń piwnic pozostałych po budynku. Uszkodzeniu uległ również fragment ściany. Po krótkich oględzinach miejsca i rozmowie z jednym z kolegów zapadła decyzja: „wchodzimy”. Uzbrojeni w kaski, latarki i trochę innego sprzętu spotkaliśmy się późnym wieczorem tego samego dnia na placyku przy odsłoniętym wejściu. Po jeszcze jednym sprawdzeniu stabilności murów dostaliśmy się do środka. Niestety szybko przyszło rozczarowanie. Okazało się, że podziemie do którego weszliśmy to tylko trzy pomieszczenia. Każde o wymiarach ok 2×2 metry z łukowymi sklepieniami.

SONY DSC

Pierwsze i ostatnie były po prostu ślepymi piwnicami, natomiast w środkowym było widać przejścia na lewo i prawo. Lewe to najprawdopodobniej (tak wynika z opowieści ludzi, z którymi rozmawiałem) klatka schodowa, którą schodziło się z budynku do piwnic. Prawe miało być korytarzem prowadzącym do kolejnych fragmentów piwnic. Przejście to było zasypane.

SONY DSC

Kilka lat temu w tym miejscy zapadła się ziemia i w celu zabezpieczenia otwór zasypano kamieniami i ziemią. Po dokładnym sprawdzeniu pomieszczeń, zrobieniu kilku zdjęć i pozostawieniu czegoś na pamiątkę dla ludzi, którzy być może kiedyś będą mieli okazje tam wejść, zakończyliśmy naszą wyprawę.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *